Kamienie pamięci. Powstanie Styczniowe na Zamojszczyźnie .Józefów . Mieczysław Romanowski

KAMIENIE PAMIĘCI

POWSTANIE STYCZNIOWE NA ZAMOJSZCZYŹNIE. BITWA pod KOBYLANKĄ
Z podkreśleniem okolic Józefowa

Samo powstanie 1863 roku jako czyn zbrojny w historii Polski nie należy do dat największych. W szczytowym momencie – w sierpniu 1863 roku w powstaniu walczyło 30 tys .ludzi.
W ciągu 18 miesięcy jego trwania przez szeregi powstańcze przewinęło się 100 tysięcy z tego ponad 25 tys .poległo. Powstanie generalnie ograniczyło się do walki partyzanckiej i incydentalnych działań zaczepnych.
Powstanie nie znalazło szerszego poparcia społecznego;- ze strony chłopstwa było wręcz wrogie nastawienie ,doprowadzające niekiedy do napaści na powstańców oraz współpracy z caratem. Rosja w celu stłumienia powstania nie była zmuszona do większego wysiłku militarnego. Porażające okazały się natomiast skutki upadku powstania; szczególnie dla warstwy szlacheckiej, jego głównej siły sprawczej . Konfiskacie uległo ponad 1600 majątków szlacheckich. Około 15 tys. jego uczestników i członków ich rodzin zesłano na Syberię lub w głąb Rosji. Kilka tys. zostało bestialsko zamordowanych lub straconych w trybie doraźnym. Powstanie 1863 roku kończyło definitywnie okres Rzeczypospolitej Szlacheckiej.
Po kraju rozlała się fala rusyfikacji życia publicznego; od szkół po urzędy państwowe wprowadzono obowiązkowy język rosyjski. Najistotniejszym rezultatem powstania styczniowego była reforma uwłaszczeniowa chłopów, wprowadzona ukazem carskim 2 marca 1864 roku. Otrzymali oni wprawdzie ziemię z rąk caratu , ale na warunkach podyktowanych przez Rząd Narodowy. Warunkach korzystniejszych niż gdziekolwiek indziej w Europie Środkowej i Wschodniej. Prawo własności do ziemi miało pociągać za sobą długofalowe, ale przewidywalne następstwa. Generał Hauke-Bosak niemal nazajutrz po klęsce powstańczej stwierdził, że 5 mln chłopów uwłaszczonych w Kongresówce poczuje się w niedługim czasie obywatelami polskimi. Cyt;’ ’Teraz już Polska , Polska, Ojczyzna nasza, nigdy nie zginie ! Teraz – są Polacy ! Nowych 5 milionów ! A więc Polska jest i będzie!! ‘’ Wykrzykniki te brzmiały może paradoksalnie w lipcu 1864 roku; jednak następne półwiecze miało w całej rozciągłości potwierdzić trafność tych przewidywań. Reforma uwłaszczeniowa zmieniała tak gruntownie stosunki społeczne i gospodarcze na wsi polskiej, że porównać ją można jedynie z rewolucja francuską. Tworzyła bowiem zręby pod powstanie nowego, wielostanowego społeczeństwa obywatelskiego.
Przed 1863 rokiem niespełna 2,5 tys. rodzin chłopskich cieszyło się własnym gruntem Drobne te, paromorgowe najczęściej, gospodarstwa tonęły w otaczającym je morzu własności szlacheckiej. W 1864 roku, wskutek reformy od razu około 700 tysięcy rodzin chłopskich stało się właścicielami ziemi ;zniknął dla nich przy tym jakikolwiek obowiązek wobec dworu . Zabudowania, sprzęt rolniczy oraz inwentarz stawały się także ich własnością.
Dotychczasowa praca pańszczyźniana została zniesiona i wprowadzono pracę najemną z wynagrodzeniem pieniężnym. Zmiany te spowodowały tzw. kryzys ziemiaństwa i masowe upadki folwarków , a także migrację szlachty do miast , gdzie powiększała zastępy urzędników i inteligencji. W dziejach Rzeczypospolitej był to przełom i szok, gdyż jak to określił Władysław Pobóg- Malinowski w Najnowszej Historii Politycznej Polski ; ‘’cokolwiek się o tym mówiło, nic nie zmieni faktu, że wróg wyzyskiwał pozory prawdy, iż to car moskiewski zdejmował jarzmo z szyi chłopa polskiego, że akt sprawiedliwości społecznej w stosunku do mas chłopskich dokonywał się w Polsce pod osłoną obcych bagnetów’’.
Wybitny znawca powstania Stefan Kieniewicz tak określił jego skutki:
‘’ Powstanie Styczniowe zakończyło się klęska polityczną, materialną i moralną. Tysiące ludzi zginęło; na polach bitew, na szubienicach, w więzieniach i katorgach – w znacznej części był to element najbardziej wartościowy, ideowy, dalsze tysiące pozostały na emigracji.
Znaczne były straty materialne, poszło z dymem podczas działań bojowych ponad sto wsi
i miasteczek. Setki tysięcy rubli zostały wyciśnięte z klas posiadających, w drodze dobrowolnych ofiar ,podatku narodowego, pożyczki narodowej; w drodze grzywien, kontrybucji, konfiskat, łapówek i samowolnych wymuszeń.
Poważniejsze i boleśniejsze były represje polityczne, które spadły na naród. Rząd carski postanowił rozprawić się z polską irredentą, wykorzenić polski element na ziemiach zabranych, zrusyfikować także Królestwo Kongresowe. W ciągu kilku lat popowstaniowych zlikwidowana została odrębność administracyjna Królestwa, zrusyfikowany personel urzędniczy, zaprowadzony rosyjski język wykładowy w szkolnictwie wszystkich szczebli.
Prześladowanie dotknęło Kościół katolicki, w którym upatrywano ostoje polskości; na zesłaniu znalazła się większość biskupów, znaczna liczba księży, zamknięte zostały lub skazane na wygaśnięcie wszystkie prawie domy zakonne.                                         Najboleśniejsze , nieodwracalne straty poniósł polski stan posiadania na Kresach’’/ Powstanie Styczniowe /.

II.PRZED POWSTANIEM

Pod koniec lat pięćdziesiątych, po okresie zwątpienia popowstańczego 1831r, na nowo zaczęły odżywać dążenia narodowowyzwoleńcze i patriotyczne, podsycane wydarzeniami europejskimi / wojna krymska. działania Garibaldiego itp./.Znajdowały one swój wyraz w licznych wystąpieniach, manifestacjach i demonstracjach. Ludność Królestwa miała dość terroru paskiewiczowskiego i z każdym rokiem coraz bardziej radykalizowała się i organizowała do walki o wolność. Od stycznia 1861 roku na terenie Lubelszczyzny działalność taką rozpoczęli bracia Leon i Jan Frankowscy Latem 1862 roku Leon Frankowski został, mimo swych zaledwie18 lat, komisarzem Komitetu Centralnego i jednocześnie komisarzem wojennym województwa lubelskiego. Był on jednym z najbardziej zdecydowanych przywódców lewego skrzydła , czerwonych , dążącego do jak najszybszego rozpoczęcia walki narodowowyzwoleńczej. W szeregach kierownictwa powstania trwały bowiem walki ideologiczne i występował podział na frakcje tzw. ”białych” i „czerwonych”.
Po przybyciu na Lubelszczyznę, Leon Frankowski rozpoczął organizowanie siatek spiskowych. Kolportowano rewolucyjne i patriotyczne pisma i książki.
Powszechne były akcje zrywania szyldów rosyjskich i wybijania szyb w oknach znienawidzonych urzędów.
Latem 1862r.L.Frankowski zjawił się między innymi w Biłgoraju gdzie do działalności
spiskowej i organizacyjnej wciągnął Juliana Jasińskiego, miejscowego aptekarza.
J. Jasiński w okresie powstania mianowany został przez władze powstańcze ‘’rewolucyjnym naczelnikiem’’ Biłgoraja .W Biłgoraju aktywnymi członkami konspiracji byli ponadto; poczmistrz Trębicki, burmistrz miasta Antoni Maluczkiewicz , rejent Podbielski, ksiądz Bartłomiej Chwała oraz organista Józef Skowieczak .
Działalność spiskowa nasiliła się szczególnie po tragicznych wydarzeniach z 8 kwietnia 1861r w Warszawie, gdy w wyniku salwy oddanej przez wojska carskie na Placu Zamkowym, do bezbronnego tłumu, padło ponad sto ofiar.
Na terenie Zamojszczyzny do największej demonstracji antyrosyjskiej doszło w dniu 10 października 1861 roku na polach horodelskich. Oto jej ówczesny opis ; ‘’…zebrało się kilkanaście tysięcy osób z różnych stron Królestwa, Litwy, Galicji, Rusi i zaboru pruskiego. W nocy poprzedzającej manifestację we wsi Stefankowicach, skąd uroczysta procesja miała wyruszyć do Horodła , postanowiono pochodu dokonać ,choćby przyszło do rozlewu krwi.
Rano o godz.6-tej w ubogiej cerkiewce stefankowickiej odprawiono mszę;
prowadzący procesje gwardjan Kapucynów w Lublinie ks. Fidelis, wśród powszechnego płaczu ,udzielił wszystkim rozgrzeszenia ‘’ in articulo mortis’’,jako na śmierć idącym. W oczekiwaniu napadu wojska na procesję postanowiono ginąć z modlitwą na ustach; projekt zbrojnego oporu z oburzeniem odrzucono. Wreszcie ruszono w drogę ,wśród śpiewów i w Kopyłowie połączono się z drugą procesją dążącą od Hrubieszowa Uszykowano się w olbrzymi pochód ,na czele którego postawiono chorągwie z herbami województw i kościelne teretrony, niesione przez dziewczęta w bieli oraz kler obu obrządków
Duchowieństwo , przeszło 200 osób, idące przed pochodem, wyprzedzał chłop z pod Zamościa, niosący krzyż. Tak uszykowana procesja śpiewając tłumnie ,,Kto się w opiekę’’, przeszła las i na błoniach pod Horodłem ujrzała uszykowane wojsko. Jenerał Chruszczow ze sztabem podjechał do procesji konno i oświadczył, że do miasta jej nie puści. Wówczas poproszono go o pozwolenie na odbycie nabożeństwa w polu. Jenerał się zgodził. Wobec też wojska i niezliczonych tłumów ludu na obu brzegach Bugu, odprawioną została msza polowa po której rozpoczęło się kazanie treści wybitnie powstańczej. Wypowiedział je jeden z inicjatorów manifestacji, Rusin ks. bazylianin Laurysiewicz; ,,Nadejdzie czas-mówił kaznodzieja – że dojrzali, wzmocnieni na duchu, z orężem w ręku praw naszych poszukiwać będziemy, powstanie Polska, jak jeden mąż, pobijem wroga, odbierzem co nasze, złączym rozdarte części wspólnej matki naszej i Polska zakwitnie, a sława jej rozniesie się po świecie szeroko , jak sława synów, co ja z upadku dźwignęli…’’ Szczerym demokratyzmem, miłością bratnią, ku litwinom, rusinom i żydom brzmiała natchniona mowa kaznodzieji, mówiącego wśród powszechnego płaczu. Po ukończeniu kazania, z piersi obecnycnych
zagrzmiało ,,Boże coś Polskę’’, a następnie na miejscu ołtarza postawiono krzyż i podpisano ,,Protest Horodelski’’, zredagowany jeszcze w Stefankowicach
. Treść protestu zawiera się w jego zakończeniu; ,, nie mogąc przybyć do Horodła, odparci przez wojsko rosyjskie, na pograniczu tego sławnego zjednoczeniem się trzech ludów miasta, odnawiamy akt horodelski w całej swej rozciągłości. Protestujemy przeciw pogwałceniu naszych swobód i niewolniczej formie rządu, protestujemy przeciw samowolnym rozbiorom Polski i żądamy przywrócenia jej niepodległości.’’
Rozlewająca się coraz szerzej po kraju fala demonstracji i manifestacji patriotycznych spowodowała, że władze carskie w dniu 14 października wprowadziły stan wojenny na terenie całego Królestwa Polskiego. Przywódcy zostali w większości wtrąceni do więzień a następnie zesłani na Syberię lub oddani w tzw. ”sołdaty” Ci których represje te ominęły rozpoczęli działalność spiskową Rosjanie zwiększyli także obsadę swoich garnizonów
wojskowych.
Naczelnikiem Wojennym guberni Lubelskiej był generał-porucznik Chruszczow.
Dyslokacja wojsk rosyjskich wyznaczonych do zwalczania powstania w poszczególnych powiatach guberni według raportu sporządzonego na jego polecenie wyglądała latem 1863 roku następująco;                                                                                                             Cyt’’Miasto Lublin. / Skład oddziału / Wołogodzkiego pułku piechoty 7 rot,
5 batalionu strzelców celnych 3 roty, bateria bateryjna 5 artyleryjskiej brygady 8 dział,
Kozaków z pułku nr 10 – póltora sotni.Dowodzi sam jenerał Chruszczow.Posyła oddziały
stosownie do potrzeb.
Miasto Janów i Huta Krzeszowska. Archangielskogorodzkiego p.p.rot 10, z 5 artyleryjskiej brygady 2 działa, z dońskiej baterii nr 1 – 2 działa, dońskiego kozackiego pułku nr 23 – 2 sotnie. Dowódca płk Miednikow. Obserwuje zachodnią połowę pow.zamojskiego.
Miasto Tomaszów. Archangielskogorodzkiego p.p. 4 roty, z charkowskiego pułku ułanów
1 szwadron, z dońskiej baterii nr 1 – 2 działa, z dońskiego pułku kozackiego nr 23 – 1 sotnia.
Dowódca płk Emanow / dowódca baterii kozackiej nr 1 /. Obserwuje pograniczną linię wschodniej połowy zamojskiego i zachodniej hrubieszowskiego powiatu.
Twierdza Zamość.Garnizonnego / tj. twierdzowego p.p 10 rot, z dońskiej baterii nr1-2 działa, dońskiego kozackiego pułku nr 23 1 sotnia / prócz baterii fortecznej /. Dowódca twierdzy jenerał-major Hartong. Obserwuje okolice twierdzy. W powiecie hrubieszowskim /częściowy naczelnik wraz z powiatem zamojskim płk.Miednikow /.
Miasto Hrubieszów. Aleksopolskiego p.p. 2 roty, z charkowskiego pułku ułanów 1 szwadron / przybędzie około 10 lipca v.s./
Miasto Dołgobyczów.Z dońskiego pułku kozackiego nr 23 –1 sotnia / zajmie stanowisko około 11 lipca v.s./Dowódca major Kozłowski. Dla obserwowania naznaczonego zachodnio- północna część hrubieszowskiego powiatu.
Miasto Chełm. Wołogodzkiego p.p.2 roty, kozaków pół sotni z pułku nr 10. Dowódca mjr
Bimhner. Dla obserwowania północnej części pow. krasnostawskiego, południowo – wschodniej radzyńskiego i północnej części hrubieszowskiego.
W zamojskim powiecie i częściowy naczelnik wojenny zamojskiego i hrubieszowskiego powiatu , płk Miednikow.’ Podpisał ; Naczelnik Wojenny guberni Lubelskiej jenerał-porucznik Chruszczow.Pomocnik Ppłk Sołłógub.’’
W zacytowanym dokumencie pominięto miasta; Kurów, Lubartów, Radzyń, Międzyrzecz, Włodawę, Krasnystaw, i Kraśnik, w których stacjonowały również wojska przeznaczone do walki z powstańcami.

III.POWSTANIE

Do wybuchu powstania doszło w nocy z 22/23 stycznia 1863 roku ,głównie w obawie przed zarządzoną przez Wielopolskiego „branką” do wojska młodzieży nastawionej patriotycznie i gotowej do czynu powstańczego.
„Branka” to inaczej przymusowy pobór do wojska. Za cara Mikołaja I, przymus służby wojskowej skierowany był głównie na młodzież chłopską. Służba w carskiej armii trwała minimum 10 lat, ale niekiedy dochodziła nawet do lat 25.
Władze carskie, aby zapobiec rozlewającej się fali buntu , wpadły na pomysł aby od obowiązku tego zwolnić młodzież chłopską a przymusem poboru objąć, podejrzaną politycznie młodzież miejską i z domów szlacheckich. Celem było wyeliminowanie ‘’buntowników’’ a zarazem skłócenie i tak zwaśnionych środowisk stanowych.
Powszechnie uważa się , że za pomysłem tym stał margrabia Wielopolski., który nie ukrywał swojego poglądu na „brankę” głoszącego, że wywiezienie za Ural 10 – 12 tys. młodych ludzi politycznie podejrzanych będzie „przecięciem wrzodu” i uspokoi nastroje w Królestwie.
.Pośród szeregu dowódców oddziałów partyzanckich działających na terenie Zamojszczyzny, szczególną sławę zdobył Marcin Borelowski pseudonim powstańczy Lelewel, który mimo iż z zawodu był blacharzem, okazał się samorodnym talentem wojskowym. Marcin Lelewel-Borelowski urodził się w 1829 roku pod Krakowem w rodzinie rzemieślniczej. Początkowo pracował jako blacharz ,a po przeprowadzce do Warszawy stał się także współwłaścicielem warsztatu studniarskiego. Popularny wśród młodzieży rzemieślniczej, związany był z nurtem powstańczym ‘’czerwonych’’. Od początku czynnie uczestniczył w manifestacjach patriotycznych i pracy konspiracyjnej. Po wybuch powstania Borelowski mianowany został pułkownikiem i początkowo organizował walkę na Podlasiu, gdzie pełnił funkcję naczelnika wojskowego. W początkach marca 1863 roku utworzył własny oddział powstańczy w powiecie łukowskim. Z oddziałem tym przywędrował następnie do Włodawy, by w dniu 22 marca 1863r. zjawić się w Hrubieszowie.
W dwa dni później 24.03.1863r.został pobity pod Krasnobrodem i schronił się w Galicji.
W okresie powstania prowadził stamtąd czterokrotnie oddziały powstańcze do walki
z caratem. JÓZEFÓW z racji swego położenia na skraju wielkich kompleksów leśnych ciągnących się od Lwowa do Sandomierza i Gór Świętokrzyskich, a także przebiegającej w pobliżu granicy pomiędzy zaborem austriackim a Kongresówką, na rzece Tanwi, znalazł się na jednym z głównych szlaków przerzutu powstańczych ochotników z Galicji do Królestwa Polskiego tzw. szlaku lwowskim. Wzmożona działalność wojsk straży granicznej i innych jednostek rosyjskich powodowały, że na terenach tych dochodziło do częstych bitew i potyczek oraz przemarszów wojsk zarówno rosyjskich jak i powstańczych. Już w dniu 24 stycznia 1863 roku, a więc 2 dni po wybuchu powstania doszło do pierwszych utarczek; ,, 15-tu kozaków 10 pułku dońskiego wysłanych do Józefowa Ordynackiego zaatakowali powstańcy, a zabiwszy im 3 ludzi i tyluż zraniwszy, zabrali wszystkie konie’’ – pisze Stanisław Zieliński w ;;Bitwy i potyczki 1863-1864’’ W końcu stycznia 1863 roku na Józefów obsadzony przez wojska rosyjskie uderzyły ponownie oddziały powstańcze. Zabito 3 żołnierzy rosyjskich a kilkunastu wzięto do niewoli. Miasto na kilkanaście dni dostało się w powstańcze władanie./ St. Zieliński str.82 i83/ Opisane wyżej akcje powstańcze przeprowadzone zostały przez oddział założony przez Henryka Gramowskiego – leśnika Ordynacji Zamojskiej . Powstańcy po opanowaniu miasta ,zniszczyli ślady i symbole panowania rosyjskiego; rozbijając między innymi tablicę z herbem Królestwa tj. dwugłowym czarnym orłem rosyjskim / Archiwum Państwowe w Lublinie AOZ – nr.1732 / Przeprowadzono także agitację uświadamiającą cele powstania, ogłoszono dekret Rządu Narodowego o zniesieniu poddaństwa chłopów. Dokonano także werbunku ochotników ,w wyniku którego około 30 mieszkańców Józefowa z burmistrzem Julianem Trembińskim, przystało do powstania. W szeregi powstańcze wstąpił między innymi Józef CZAPKA lat 28,który poległ w bitwie oddziału Borelowskiego pod Panasówką w dniu 3 IX.63r. Nazwisko jego figuruje na tablicy poległych w tej bitwie powstańców obok takich nazwisk jak Hr.NYARY Edward – major Węgier, Roland z Galicji czy Zagórski Włodzimierz z Lwowa lat 22 a także najmłodszego ze znanych uczestników powstania; 15 – letniego Ksawerego WIERCIŃSKIEGO. Pomnik wraz z epitafium i tablicami zawierającymi nazwiska poległych usytuowany został, jak nakazywał staropolski obyczaj na kurhanie usypanym przez mieszkańców Zwierzyńca w granicach tej osady. Takie usytuowanie pomnika pozwala na godne oddawanie czci poległym za Ojczyznę jak i spełnia kapitalne funkcje wychowawcze Na samym zaś polu bitwy , na wzgórzu ‘’Polak ‘’ pod Panasówką usypano zbiorową mogiłę powstańczą. Niektóre źródła podają, że polegli pochowani zostali w pobliskim Tereszpolu Zaorędzie.
Inny powstaniec józefowski, burmistrz Julian Trembiński, zmarł 14 maja 1863 roku, na wskutek ciężkich ran odniesionych podczas wielkiej bitwy stoczonej w dniach 1-6 maja 1863 roku pod Borowcem ,która w historii powstania znana jest jako bitwa pod Kobylanką. W miesiącu marcu 1863 roku w okolicach Józefowa pojawił się oddział pułkownika Marcina Lelewela – Borelowskiego. Po stoczeniu w dniu 24 marca krwawej bitwy pod Krasnobrodem / zginęło 42 powstańców w tym większość oficerów /, oddział naciskany przez wojska rosyjskie, przemaszerował przez Józefów, Fryszarkę i w rejonie Borowca przekroczył granicę Kongresówki udając się do Galicji aby nabrać sił i uzupełnić swoje szeregi. W Krasnobrodzie, na miejscowym cmentarzu parafialnym, społeczeństwo miasta postawiło wspaniały obelisk upamiętniający to wydarzenie. Monumentalny pomnik przedstawia orła /symbol Polski/ zrywającego łańcuchy. Epitafium umieszczone na pomniku brzmi następująco ; ‘’ 1863 /krzyż belkowy / 1930 – ‘’Widzieli z dala świateł niebieskich promienie. Do godów życia nigdy nie zasiędą. A może nawet zapomniani będą’’ Dalej wymieniono nazwiska 10 rozpoznanych poległych; Ks.Frankowski, ppor.Płachecki, adj. Ułaniecki,instr. Piech. Żmijewski, Klaniecki, Mojżesz,Omieciński, Omieniecki, Ring, Sarnecki ‘’ Również tutaj głównym motywem usytuowania pomnika w granicach miasta, były względy patriotyczne i wychowawcze, bowiem walka powstańcza rozegrała się poza miastem ,w okolicach tzw. Rocha. Wydarzenia te upamiętnione zostały także na obrazie olejnym znajdującym się w Muzeum Wojska Polskiego.
Powstańcy od samego początku walk, ze względu na ogromną przewagę wroga zmuszeni byli do szukania schronienia w głębokich i trudno dostępnych lasach.
Unikali także spotkań z większymi siłami wroga. Na Lubelszczyźnie, tak jak i w całej Kongresówce, większość powstańców posiadała bardzo liche uzbrojenie, często jedynie postawione na sztorc kosy. W szeregach powstańczych walczyła głównie szlachta oraz mieszczanie(głównie rzemieślnicy) . Pojawiali się także chłopi, którzy jednak w swej głównej masie byli niechętni powstaniu i powstańcom, Te siermiężne oddziały, groźne były jedynie podczas walki wręcz, bezradne zaś wobec karabinów i armat przeciwnika .Strzelcy, noszący kurtki z żółtymi wyłogami i na głowach rogatywki, dzielili się na karabinierów uzbrojonych w belgijskie sztucery i tzw. ptaszników ,posiadających strzelby myśliwskie. Kawaleria rekrutowała się przeważnie ze szlachty i była uzbrojona w szable i pistolety. Latem 1863 roku siły powstańcze na Lubelszczyźnie liczyły około 3500 ludzi, w tym 1500 strzelców i 1700 kosynierów. Mieli oni przeciwko sobie ponad 15000 żołnierzy rozlokowanych w garnizonach, doskonale wyszkolonych i uzbrojonych oraz dysponujących artylerią                                                                                                      Oddział Lelewela – Borelowskiego po uzupełnieniu uzbrojenia i wzmocnieniu stanu liczbowego do 400 ludzi powrócił na teren Królestwa w dniu 8 kwietnia 1863 roku, po przekroczeniu rzeki Tanwi w okolicach Borowca. Wśród nowych ochotników znajdował się poeta Mieczysław Romanowski. Była to jego druga próba przekroczenia granicy i udziału w powstaniu. Pierwsza podjęta na początku lutego, zakończyła się jego aresztowaniem i osadzeniem w lwowskim więzieniu . Romanowski mianowany do stopnia
kapitana został adiutantem Lelewela. Już w tydzień po przekroczeniu granicy, Romanowski przeszedł chrzest bojowy i mógł wykazać się męstwem. W dniu 16 IV 1863 roku pod Borowymi Młynami / dzisiejszy Borowiec / powstańcy zostali zaatakowani przez 1000 -osobowy oddział rosyjski z garnizonu tarnogrodzkiego dowodzony przez kpt Sternberga Po trwającej ponad 4 godziny krwawej bitwie powstańcy zostali zmuszeni do oddania pola -oddział uległ częściowej rozsypce, także ze względu na wieczorową porę.Według badań Konrada Bartoszewskiego przebieg bitwy wyglądał następująco: ’’Powstańcy zajmowali dość dogodne stanowisko między Tanwią a Studzienicą, na niewielkim wzniesieniu osłoniętym od północy pasmem podmokłych łąk, ciągnących się wzdłuż rzeczki.
Lelewel postanowił bitwę przyjąć. Trzy kompanie strzeleckie rozsypane w tyralierę oczekiwały z bronią gotową do strzału niewidocznego jeszcze wroga. Romanowski dowodził lewo skrzydłową. Nie czuł się tego dnia dobrze. Był przeziębiony i trawiła go gorączka, ale w tej chwili myślał tylko o walce. Sprawdzał stanowiska, wydawał rozkazy, zagrzewał słabszych. Nadchodził moment, w którym pieśń miała stać się czynem, w którym zacierała się granica między poezją a życiem.
Sternberg podzielił tymczasem swój oddział na kilka grup z zamiarem zaatakowania powstańców od południa ,próbując jednocześnie obejść ich od zachodu i odciąć tym samym od granicy. Z determinacją oczekują powstańcy pojawienia się wroga. Wycofujące się pośpiesznie patrole wskazują kierunek, z którego należy go oczekiwać. Padają pojedyncze strzały. Między drzewami ukazują się szare szynele Rosjan i sylwetki jeźdźców. Pada komenda:”,Na tuj! Cel! Od lewego w dym pal !”
Odpowiada jej ogień rotowy nieprzyjaciela.
Po dłuższej wymianie strzałów dochodzi w niektórych miejscach do walki wręcz.
Romanowski jest wszędzie tam, gdzie najgoręcęj.,, To, że był w stopniu kapitana i dowódcą gwardii przybocznej Lelewela nie przeszkadzało temu bohaterowi – jak wspomina uczestnik tej walki i towarzysz poety Wincenty Rudnicki – ze sztućcem i bagnetem stawać w pierwszych szeregach walczących strzelców naszych.’’
Młody żołnierz nie panuje jeszcze nad sobą, nie potrafi zachować zimnej krwi w tej pierwszej walce z przeważającym liczebnie wrogiem, wykonującym sprawnie manewry ataku. Rozstawieni za drzewami powstańcy strzelają niezbyt celnie bacząc pilnie, czy obok są jeszcze ich towarzysze. Zapadający zmrok skupia ich coraz bardziej. Mimo to trwają na stanowiskach i wróg nie odnosi sukcesu.
Lelewel bojąc się zamieszania, o jakie łatwo w ciemnościach, przerywa walkę i zarządza odwrót. Rozkaz nie dociera jednak na lewe skrzydło, którym dowodzi Romanowski. Dopiero przybycie księdza Żółtowskiego, którego brat znajdował się w kompanii poety, zorientowało walczących w sytuacji. Dzielny kapelan przypłaca swoją misję życiem’’
W bitwie poległo 8 powstańców znanych z nazwiska ; Jan OPALA z Żelechowa ,Józef KUROWSKI z Łukowa ,Wojciech TOPOLSKI z Krasnegostawu, Ignacy PLESZYŃSKI z Zamościa, Franciszek ANDRZEJEWSKI z Garwolina ,dwaj akademicy z Warszawy; ROZNER i ROZWADOWSKI / imiona nieznane/ oraz kapelan powstańczy ksiądz Michał ŻÓŁTOWSKI .,a kilkudziesięciu zostało rannych. Według J.Grabca /,, Rok 1863’’/ straty po stronie polskiej wyniosły ponad 70 zabitych i rannych. Poza księdzem Żółtowskim, powstańcy pochowani zostali na cmentarzu parafialnym w Łukowej./ Księga zejścia z 1863 / Pogrzeb odbył się na polecenie Gustawa Wasilewskiego komisarza cywilnego na województwo lubelskie Treść polecenia brzmiała; ,,Komisarz Rządowy Województwa Lubelskiego do Kanonika Głębickiego, Proboszcza we wsi Łukowie. Nakazuję Obywatelowi Głębickiemu pod najsurowszą odpowiedzialnością, ażeby ciała 3 poległych w bitwie dnia 16 kwietnia 1863 roku pochował w trumnach z jak największą okazałością i odprawieniem Nabożeństwa Żałobnego. Za niezastosowanie się do tego rozkazu zostanie oddany pod sąd wojenny.
Dan w obozie Naczelnika Lelewela’’. /Księga archiwalna parafii Łukowa/

Na cmentarzu parafialnym w Łukowej w 1938 roku lokalna społeczność postawiła okazały pomnik mający upamiętnić te wydarzenia , umieszczając na nim napis o następującej treści;
‘’POLEGŁYM W BITWIE POD KOBYLÓWKĄ W DNIU 16 KWIETNIA 1863 ROKU.
W 75 ROCZNICĘ RODACY’’.
Upływ czasu oraz brak dokładniejszej wiedzy spowodował, że bitwa pod Borowymi Młynami zamieniona została z inną bitwą stoczoną, też w tym rejonie w dniach 1 i 6 maja 1863r. w lesie zwanym Kobylanka, w historii Polski zapisaną jako bitwa pod Kobylanką / o czym dalej /
W dolnej części pomnika ,, bitwy pod Kobylówką,, umieszczono wprawdzie kamień /dosyć świeży/ zawierający prawidłowe informacje o bitwie pod Borowymi Młynami oraz wypisanymi nazwiskami 5 poległych.
Nigdzie na terenie Łukowej nie odnalazłem natomiast informacji o jednej z największych bitew powstania styczniowego, wspomnianej już bitwie pod Kobylanką 1- 6 .05.1863r.
(stoczonej niemal w tym samym miejscu co 80 lat później bitwa pod Osuchami).
Na cmentarzu nie ma innych powstańczych nagrobków / weteranów powstania /.
Kapelan powstańczy ksiądz Michał Żółtowski pochowany został na cmentarzu parafialnym w Józefowie / tereny wiosek leśnych Maziarze, Fryszarka należały w owym czasie do parafii józefowskiej/ Pomnik na mogile kapelana stoi do dnia dzisiejszego w najstarszej części cmentarza. Napis na pomniku jest bardzo skromny; ’Tu leży XSIĄDZ ŻÓŁTOWSKI –żyć przestał D.16 kwietnia 1863’’Parafianie pamiętają o tej mogile o czym świadczą kwiaty i zapalane świeczki Pomnik wymaga jednak gruntownej renowacji .
Ksiądz Michał Dominik Żółtowski urodził się 4 sierpnia 1835r.w Ulanie, gubernii siedleckiej .Po ukończeniu w 1858r. seminarium w Janowie Podlaskim, był wikariuszem
w parafiach Kock / 1858 – 1862 / i parafii Zbuczyn / 1862 -1863 / .Po wybuchu powstania
przyłączył się do działającego na Podlasiu oddziału Lelewela – Borelowskiego.
W oddziale Borelowskiego walczył także jego brat , hrabia Żółtowski. Fotografia jego zamieszczona jest w opracowaniu Grabca – Rok 1863.Wspomina o nim także Bartoszewski w biografii Romanowskiego. Rodzina Żółtowskich związała swe losy z Zamojszczyzną na dłużej. W „Dzienniku z lat okupacji” Z.Klukowskiego, przeczytać można, że córka senatora Fudakowskiego, właściciela dóbr krasnobrodzkich, wyszła za mąż za hrabiego Żółtowskiego oraz o jego perypetiach i pobycie w czasie wojny w Krasnobrodzie.Na początku lat 90 –tych powstał Związek Rodu Żółtowskich. Wydają oni swój periodyk.
Po zebraniu rozproszonego i uszczuplonego do 250 ludzi oddziału, Borelowski naciskany przez Rosjan ,kluczył w pobliżu granicy w oczekiwaniu na nadejście , zapowiadanego wcześniej wkroczenia z Galicji dużego oddziału pod dowództwem generała Jeziorańskiego w sile około 700 ludzi., którego właściwie był forpocztą.
W dniu 24 kwietnia 1863 roku w godzinach popołudniowych, przemęczony ciągłymi przemarszami oddział zatrzymał się na biwaku pod Józefowem, gdzie został z zaskoczenia zaatakowany przez; cyt.‘’ kolumny mjr Ogalina / z Tarnogrodu/ i podpułkownika Tołmaczewa / z Zamościa / w sile 4 rot piechoty z dwoma armatami i seciną kozaków.
’’Po pierwszej salwie wezwał Borelowski ochotników do zakrycia odwrotu. Siedemdziesięciu z poetą Romanowskim i Gustawem Wasilewskim, byłym komisarzem woj. płockiego a później kaliskiego i lubelskiego na czele, usłuchało apelu i krótki lecz bohaterski stawiało opór; niestety garstka ta parta masą nacierającego nieprzyjaciela , częścią zdołała się uratować za kordon, ale bohaterstwem swem umożliwiła Lelewelowi wymknięcie się z resztą’’.
Rozbity oddział stracił w tym starciu 27 poległych, wśród których znajdowali się Wasilewski i Romanowski’’ pisze Stanisław Zieliński w: – Bitwy i potyczki . Konrad Bartoszewski w biografii poświęconej poecie ; -‘’ Mieczysław Romanowski ; poeta powstaniec ‘’przebieg bitwy przedstawia następująco ; ‘’24 kwietnia, na skutek doniesień o ruchach wojsk nieprzyjacielskich w okolicach Tarnogrodu, Lelewel postanowił ponownie przenieść się pod Józefów .Po jeszcze jednym marszu przez bagienne połacie puszczy wczesnym popołudniem powstańcy znaleźli się w odległości około trzech kilometrów na południowy zachód od osady.
Oddział rozlokował się na niewielkim wzniesieniu, tuż za bagnami, które niedawno z takim trudem przebyli. Przed nimi ciągnął się las aż do Józefowa Część żołnierzy ustawiała na nielicznych goliznach wolnych od śniegu szałasy. Rozpalono ogniska , aby zagotować nieco ciepłej strawy, Rudnicki odnotował w swoim wspomnieniu, że miał to być krupnik, którego tak pragnęli zgłodniali i zziębnięci powstańcy. Dowódcy rozstawili ubezpieczenia, a dwie kompanie strzeleckie przygotowywały się do musztry. W tym samym czasie od strony Tomaszowa Lubelskiego zbliżała się kolumna wojsk rosyjskich majora Ogalina i druga taka sama od Zamościa pod dowództwem podpułkownika Tołmaczewa .Około czwartej oba oddziały połączyły się pod Józefowem. Razem cztery roty piechoty z dwoma działami, sotnia kozaków i szwadronem dragonów. Szpiedzy donieśli im już o miejscu postoju oddziału. Roty strzeleckie poczęły otaczać powstańców. Prowadził je porucznik objeszczyków Petrow. ‘’Była piąta po południu, kiedy w obozie usłyszano jęk przebitego piką kozacka żołnierza ustawionego na czatach’’ – wspomina Rudnicki. Młody powstaniec wyczerpany trudami marszów zasnął. Padły strzały. Rozlega się komenda – do broni. Sformowane naprędce kompanie powstańcze zajęły stanowiska i próbowały ogniem powstrzymać zbliżającego się nieprzyjaciela .Z trzech stron odpowiedziały im salwy rotowe. w szeregi powstańców wkradł się zamęt Lelewel zdawał sobie sprawę, że w tej sytuacji, wobec dużej przewagi nieprzyjaciela i całkowitego zaskoczenia nie będzie w stanie stawić skutecznego oporu. Dał rozkaz do odwrotu wzywając jednocześnie ochotników ,aby osłaniali wycofujący się oddział. Donośny glos dowódcy ; ‘’Kto mężny na ochotnika zasłaniać odwrót ‘’ –powstrzymał siedemdziesięciu najdzielniejszych Kompanie opuszczają swoje stanowiska. Garstka mężnych osłania ich odwrót rażąc celnym ogniem nacierających nieprzyjaciół. W pierwszym szeregu walczą Romanowski i Wasilewski. Oddziałek jednak szybko topnieje pod ogniem wroga. Naciskani z trzech stron rozpoczęli odwrót w jednym już tylko możliwym kierunku to jest na bagna. Z boków zajeżdżają im kozacy i dragoni. Trzeba torować sobie drogę bagnetem .Weszli w bagno zapadając się w nim omal po biodra. Karłowate sosenki nie dają już żadnej osłony. Ginie Wasilewski, ginie Cybulski złotnik z Warszawy, Połubiński syn stolarza krakowskiego, Kossakowski kowal z Tarnogrodu ,ginie wielu dzielnych żołnierzy .Romanowski ostrzeliwując się cofa się dalej. Jeszcze kilkadziesiąt metrów ,a bagno się skończy i będą się mogli schronić w gąszczu leśnym Ale oto znajdujący się niedaleko Rudnicki widzi, jak poeta pada na kępę zielonej trawy i zostaje już na niej. Z martwej dłoni wypada mu sztucer. Nikt nie jest w stanie przyjść mu z pomocą. Resztki oddziału docierają w tym czasie do końca trzęsawiska. Jest ich tylko trzynastu. Zapada zmrok i pogoń ustaje .Nie mają już sił, żeby iść dalej. Postanawiają zostać tu pozostać i przenocować. Szykują sobie posłanie pod rozłożystą sosną, na śniegu który zalega las grubą warstwą.
Nad ranem wrócili nad bagno. Na ściętej przymrozkiem i przyprószonej śniegiem jego powierzchni leżą ciała poległych. Wśród nich zwłoki poety odarte z ubrania ze śladami żołdackiego bestialstwa.’’

Inny, wcześniejszy, biograf Romanowskiego .Stanisław Lam w książce- Mieczysław Romanowski. Zarys biograficzno-krytyczny…Lwów 1918. / wydarzenie to przedstawia jeszcze inaczej ;Romanowski atakowany z trzech stron stawiał zacięty opór broniąc się bagnetem osadzonym na belgijskim sztucerze, zabijając wielu rosyjskich żołnierzy Kiedy wreszcie trafiony kulą padł ranny ;;rozwścieczony do najwyższego stopnia tą bohaterską obroną żołdactwo moskiewskie rzuciło się na poległego, a pastwiąc się już nad trupem, zadało mu sto kilka ran tak, że znaleziony na pobojowisku wśród ciał sołdatów – był prawie nie do poznania.’’

Po bitwie ,za zgodą Rosjan, ciała poległych zebrane zostały przez mieszkańców Józefowa i pochowane na miejscowym cmentarzu w zbiorowej mogile .Ciała z pobojowiska zbierali miedzy innymi bracia Nahajscy; Wojciech który był organistą oraz Józef ,który był kowalem. W opisanej bitwie poległo 27 powstańców a kilkudziesięciu zostało rannych i dostało się do niewoli. Według ksiąg zmarłych z lat 1854 – 1868 znajdujących się w miejscowej parafii rozpoznano ciała tylko następujących poległych ; Józef ANTONIEWICZ lat 27 z Podlasia, Jan KRUKOWSKI lat 29 felczer z Turobina Antoni NIKLEWICZ lat 24 z Zamchu, KOSSAKOWSKI – kowal z Tarnogrodu zamieszkały w Godziszowie, TOŁUBIŃSKI – syn stolarza z Krakowa, CYBULSKI – złotnik z Warszawy. Brak pełnych danych o poległych powstańcach albo ich zupełna anonimowość wynikała w głównej mierze z tego , że idący do powstania w obawie przed represjami władz zaborczych wobec własnych rodzin i ich konfiskowanych majątków , przybierali najczęściej pseudonimy, pozostając w ten sposób anonimowymi. Po uzyskaniu niepodległości ,na mogile powstańczej usytuowanej w prawym rogu cmentarza / od strony Majdanu Nepryskiego / postawiono skromny obelisk z napisem „Bohaterom z 1863 r.tu spoczywającym. Wdzięczni rodacy.’’ Wyżej wymienionych nazwisk z niezrozumiałych względów nie zamieszczono. Stosunkowo niedawno / lata 90 / na mogile pojawiła się kamienna tabliczka z imieniem i nazwiskiem poety . Jednak czy pochowano w tym miejscu Mieczysława Romanowskiego? Istnieje szereg bardzo poważnych wątpliwości., dotyczy to również innej znaczącej powstańczej osobowości a mianowicie komisarza cywilnego województwa lubelskiego Gustawa Wasilewskiego. Na cmentarzu parafialnym w Józefowie ocalały do dzisiejszego dnia także inne mogiły przypominające o tamtych wydarzeniach. Przy głównej alei w jej starej części ; ciekawy nagrobek na Julianie SOBIESZCZAŃSKIM weteranie 1863 roku, zmarłym po przeżyciu stu lat w 1930 roku, nagrobek Sylwiana CZAPNOWSKIEGO – podporucznika Wojsk Polskich roku 1863 zmarłego w 1909 roku – nagrobek wymagający pilnej konserwacji /ubita prawa strona krzyża zacierające się napisy /,płyta nagrobna /leząca na mogile Wincentego DZIKOWSKIEGO – powstańca z roku 1863 ,zmarłego w1919 zaniedbana, trudno czytelna. W przypuszczalnym miejscu śmierci Mieczysława Romanowskiego,3 km za Józefowem przy szosie do Osuch nad rzeczką Niepryszką, w 1975 roku miejscowy ZBOWiD postawił pomnik z następującym epitafium BOHATEROWI Mieczysławowi Romanowskiemu poecie – powstańcowi poległemu w walce 24 IV 1863 ‘’ ponadto fragment wiersza poety z poematu ‘’Sestyny ‘’ „Cześć tym co pierwsi na wroga biegli. Cześć tym co w boju mężnie polegli’’. Jak widzimy obelisk ten został postawiony dla historyków; brak jest bowiem jakiejkolwiek wzmianki, że w walce prócz poety poległo jeszcze 27 innych powstańców w tym wymieniany już wielokrotnie komisarz powstańczy Gustaw Wasilewski. Kamień ten ze względu na zbyt duże oddalenie od miasta nie spełnia prawidłowo swych funkcji wychowawczych.

Rozproszony po bitwie pod Józefowem oddział Lelewela cofnął się pod granicę z Galicją gdzie wkrótce dołączył do wkraczającego do Królestwa silnego oddziału generała Antoniego JEZIORAŃSKIEGO. Ranni i wycieńczeni powstańcy odesłani zostali do Galicji.
Generał JEZIORAŃSKI urodzony w 1821 roku, był czynnym działaczem niepodległościowym. Mimo młodego wieku brał udział w rewolucji węgierskiej 1848 – 49r.
w szeregach legionu generała Wysockiego. Walczył także w oddziałach polskich sformowanych podczas wojny krymskiej.
Korpus generała Jeziorańskiego liczący ponad 700 żołnierzy, w przeciwieństwie do większości oddziałów powstańczych był doskonale wyposażony w nowoczesną broń / karabiny produkcji belgijskiej z bagnetami / i porządnie umundurowany Korpus posiadał także 100 osobowy oddział jazdy /,a także wyśmienitą kadrę dowódczą. Wraz z Jeziorańskim przybyli generałowie; ŚMIECHOWSKI i WALIGÓRSKI oraz grupa kilkudziesięciu oficerów, których zadaniem miało być organizowanie i dowodzenie tworzonymi z chłopów oddziałami kosynierów.
Po przekroczeniu w dniu 28.IV.1863r.granicy w okolicach Woli Różanieckiej zajął on doskonałą pozycję obronną w lesie Kobylanka pomiędzy miejscowościami Borowiec – Tepiły na północ od Lublińca Za pozycjami polskimi ciągnął się gęsty i suchy przygraniczny bór, w którym wycięte dukty dawały możliwość szybkiego wycofania się do Galicji Z przodu zaś i z boków chroniły je gęste moczary i bagna, które w okresie trwających właśnie wiosennych roztopów stanowiły dla nieprzyjaciela a zwłaszcza dla kawalerii i artylerii teren nie do przebycia. Oddział mógł zostać zaatakowany tylko z dwu stron; drogą biegnącą od wzgórza zwanego Łysą Góra oraz szerszym leśnym duktem Przyjęcie pozycji obronnej i wyczekującej, zamiast podjęcia zdecydowanego marszu w głąb Królestwa, podyktowane było w głównej mierze niedostateczną ilością amunicji będącej na wyposażeniu oddziału. Amunicja nie została dostarczona na czas dla wkraczającego do Królestwa oddziału na wskutek tarć w lwowskiej organizacji powstańczej, gdzie ścierały się, jak w całym kraju stronnictwa „ białych” i „ czerwonych” Jaskrawym przykładem tych animozji była odmowa przyłączenia się do stojącego w obliczu starcia z wrogiem oddziału Jeziorańskiego , przez oddział Czerwińskiego, mimo otrzymania wyraźnego polecenia . Nieposłuszeństwo to zostało ‘’ukarane ‘ przez wroga ,gdyż oddział ten wkrótce został rozbity pod Tuczapami.                                                      W tej to scenerii w dniach 1 .V.1863 do 6 .V.1863 roku doszło do jednej z ważniejszych bitew w powstaniu styczniowym na Zamojszczyźnie. – bitwy pod KOBYLANKĄ
Rosjanie dowiedziawszy się o oddziałach powstańczych wkraczających z Galicji ściągnęli
w rejon ten , na polecenie płka Miednikowa , cztery kompanie archangielskiego pułku piechoty, szwadron ułanów, sotnię kozaków oraz dwa działa. Na dowódcę ekspedycji wyznaczony został kpt Sternberg. Ogółem siły Rosjan wynosiły co najmniej 800 ludzi.
Siły ludzkie były prawie równe, jednak przewaga w uzbrojeniu była po stronie przeciwnika, który posiadał armaty oraz lepsze karabiny a także zawodowego, zaprawionego w bojach
żołnierza.
‘’ Rankiem 1 maja około dziewiątej wysunięte placówki polskie dały znać strzałami o zbliżaniu się nieprzyjaciela .Obóz polski poderwał się na nogi. Tymczasem nieprzyjaciel zaatakował już całą siłą wysuniętą naprzód kompanię kpt. Zawadzkiego, która dzielnie stawiając czoła doczekała się wkrótce pomocy i zwycięsko odpierała próby nieprzyjaciela
wdarcia się w głąb polskich pozycji. W miarę wzrastającego nacisku rosyjskiego Jeziorański podsuwał ku linii bojowej nowe kompanie odwodowe, co zupełnie niweczyło zamiary rosyjskie. Sztywny opór polski złamał widać ducha zaczepnego dowódcy i żołnierzy, gdyż walka pod koniec przybrała charakter dość leniwy , przy czym więcej inicjatywy wykazywali Polacy. Jeziorański, zorientowawszy się w sytuacji, postanowił zręcznym manewrem rozstrzygnąć bój na swą korzyść. W tym celu dwie kompanie mjra Grudzińskiego, stojące dotychczas bezczynnie na lewym skrzydle, przerzucił małą drożyną leśną na prawe skrzydło atakujących oddziałów Sternberga, które zasypane niespodziewanym ogniem podały tył i wycofały się ku wsi Borowe Młyny. Ponieważ amunicja była już prawie na wykończeniu, Jeziorański nie mógł podjąć zdecydowanego pościgu za nieprzyjacielem, wysłał jedynie swoją jazdę, której ukazanie się przyśpieszyło odwrót Rosjan. Na polu bitwy pozostało 23 zabitych Rosjan, trochę broni i amunicji oraz 1 działo. Rannych nieprzyjaciel zdołał ze sobą zabrać. Straty polskie były znacznie mniejsze. ‘’Wiadomości z pola bitwy’’nr 11 szacują je na 6 zabitych i 18 rannych.’’ Zacytowałem opis dokonany przez E. Kozłowskiego w opracowaniu ‘’ Od Węgrowa do Opatowa’’str.109.
Wieści o zwycięskiej bitwie pod Kobylanką rozeszła się po Galicji błyskawicznie budząc powszechny entuzjazm i radość. Przez 3 dni w obozie powstańczym panował spokój można wręcz ironicznie powiedzieć o staropolskiej sielance. ”Tuż po pierwszej bitwie kobylańskiej przybył do obozu polskiego niecodzienny gość z niedalekiej Galicji , płk.austriacki Wallis, który zwiedził dokładnie cały teren wyrażając się z uznaniem o jego organizacji i o przebiegu niedawno stoczonej bitwy’’ / Pamiętniki Jeziorańskiego/. Do obozu powstańczego przybył również książę Sapieha, główny inicjator i niejako sponsor wyprawy powstańczej Jeziorańskiego; ‘’Sapieha przybył do obozu również 3 maja i trafił akurat na uroczystości pogrzebu poległych. Poległym rodakom wystawiono krzyż z napisem ,, Tu spoczywają bohaterowie polegli 1 maja 1863 r.’’ .Na drugiej, większej mogile postawiono napis : ,,Tu leżą słudzy despoty ‘’.Sapieha w czasie swego pobytu w obozie ,,cieszył się życiem obozowym, fundował wino żołnierzom, nawzajem obdarowany został przez nich zdobyczną nahajką kozacką’’./Kieniewicz – Adam Sapieha s.106 /.
Wizyta Sapiehy spowodowała, że do obozu Jeziorańskiego dotarła w dniu 5 maja amunicja w ilości około 50 000 sztuk oraz dwa niewielkie oddziały konne w sile łącznej około 100 jeźdźców.
W tym samym czasie Rosjanie, po pierwszej nieudanej wyprawie na obóz Jeziorańskiego, szykowali się do generalnej, skutecznej rozprawy. Na pomoc pobitemu kapitanowi Stenbergowi wyszły z Tarnogrodu dodatkowe oddział mjra Ogalina w składzie czterech kompanii piechoty, które zatrzymały się w miejscowości Zamch i w obawie przed ponowną porażką nie atakowały, lecz oczekiwały na dalsze posiłki, które wyszły z Janowa Lubelskiego. Prowadził je mjr Czerniawski w sile;3-ch kompanii piechoty, szwadronu ułanów i 60 kozaków. Nad całością oddziałów rosyjskich, do połączenia których doszło w dniu 5 maja we wsi Osuchy, dowództwo objął pułkownik Miednikow. Łącznie siła wojsk rosyjskich wynosiła ponad 2 tys. żołnierzy w tym;11 kompani piechoty,2 szwadrony ułanów i około 160 kozaków, dysponowano ponadto sześcioma działami oraz dwoma moździerzami / Zieliński – Bitwy i potyczki/.Niektóre źródła szacują siły rosyjskie nawet na około 3 tys Oddziały powstańcze były dwu a nawet trzy-krotnie mniejsze i wynosiły według rożnych szacunków od 800 do 1000 ludzi, w tym około 100 osób z rozbitego pod Józefowem oddziału Lelewela-Borelowskiego. / reszta przeszła za kordon do Galicji /.
Mimo tak wielkiej przewagi liczbowej i technicznej, dowodzący siłami rosyjskimi płk
Miednikow nie okazał się zbyt dobrym strategiem i podjął szereg błędnych decyzji, co
okazało się niezwykle korzystne dla strony polskiej.
Zasadniczy jego błąd polegał na tym, że wydzielił przed bitwą zbyt dużo sił do zadań drugorzędnych. Między innymi całą kolumnę wojska przyprowadzoną przez mjra Czerniawskiego wysłał w rejon wsi Maziarze i Głuchy, w celu przeczesania okolicznych lasów i wyłapywania rozbitków z oddziału Lelewela.
Maszerując na Jeziorańskiego, płk Miednikow we wsiach Borowiec i Borowe Młyny, w obawie o swe tyły, wydzielił dla ich osłony 2 kompanie piechoty, szwadron jazdy, sotnię
kozaków i objeszczyków.
Z tego powodu do ataku na obóz polski pozostały Miednikowowi siły prawie identyczne jakimi dysponował w dniu 1 maja Sternberg a mianowicie; pięcioma i pól kompaniami
piechoty, półsotnią kozaków i dwoma działami.
Rankiem 6 go maja 1863 roku rozpoczęła się druga część bitwy pod Kobylanka.
‘’ Około dziewiątej rano odezwały się pierwsze strzały na placówkach powstańczych.
Nieprzyjaciel zaatakował lewe skrzydło polskie, po krótkiej wymianie ogniowej zepchnął
straż przednią i posunął się w kierunku głównych umocnień polskich. Równocześnie do walki włączyła się i artyleria rosyjska. Na środkowym odcinku obrony polskiej nieprzyjaciel nie wykazywał większej inicjatywy, za to na lewym skrzydle wzmógł poważnie swój nacisk.                                                                                                                                 Jeziorański, pilnie obserwując przebieg starcia, podesłał na lewe skrzydło posiłki i zalecił gen. Śmiechowskiemu nieustępliwą obronę. Ale powoli siła natarcia rosyjskiego zaczęła słabnąć, a Polacy ukryci za polowymi umocnieniami poczęli zdobywać nawet przewagę ogniową nad nieprzyjacielem. Wkrótce też przewaga ta spowodowała odwrót wojsk rosyjskich. Jeziorański jednak zakazał pościgu, słusznie obawiając się odcięcia oddziałów.
Nieprzyjaciel wycofał się dość daleko i od strony lewego skrzydła żadne niebezpieczeństwo nie zagrażało na razie Polakom. Znienacka około godziny jedenastej w centrum i na prawym polskim skrzydle rozgorzała gwałtowna walka, która jednak nie przyniosła przeciwnikowi poważniejszych rezultatów. Nawet jeśli w jakimś punkcie zdołał się wedrzeć w polski system obronny, został zatrzymany na nowych stanowiskach. Tak więc i atak na środkowym odcinku frontu polskiego tak jak i na lewym jego skrzydle zawiódł. Do walki użył tu Jeziorański obu rezerwowych kompanii / 4 i 7 /, tak, iż na tym odcinku nie dysponował faktycznie żadnymi odwodami. Rozumiał doskonale, że główne niebezpieczeństwo zagraża obozowi polskiemu
od granicy galicyjskiej. Stały tam co prawda 2 oddziałki saperów, ale było to za mało,, aby odeprzeć ataki przeważających sił rosyjskich, nawet w oparciu o umocnienia polowe. Dlatego też Jeziorański zabezpieczył sobie tam pokaźny odwód w postaci 2 kompanii pod dowództwem mjr. Dąbczańskiego , ukrytych w chaszczach pogranicznych w pobliżu stanowisk saperów. Rezerwa ta zdecydowała ostatecznie o wyniku bitwy.
Płk Midnikow widząc, że na żadnym odcinku frontu polskiego nie odnosi poważniejszych sukcesów, użył ostatniej drogi do wywalczenia zwycięstwa. Zawiesiwszy działania wojenne na głównym froncie na przeszło godzinę, montuje natarcie od strony granicy galicyjskiej.
Nastąpiło ono około godziny trzynastej. Obrona saperów była zaciekła , ale przewaga ognia piechoty i artylerii rosyjskiej zmusiła ich do opuszczenia umocnionych stanowisk. Zaczęli oni odwrót wykorzystując wciąż jeszcze każdą szansę na wstrzymanie przeciwnika. Na tę chwilę czekały owe dwie kompanie mjr Dąbczańskiego. Ich uderzenie w bok nacierającego nieprzyjaciela zmusiło go, po zaciętej walce, do odwrotu w nieładzie i z ogromnymi stratami .                                                                                                ‘’Moskwa bezładnie zaczyna się cofać. Wyborowe jej wojsko, strzelcy Finlandzcy w ucieczce sromotnej, bezładnej nie widzą bagien, które wpierw okrążali –wielu śmierć w nich znajduje / opisuje bitwę ‘’Goniec’’ z 1863r.
Tak zakończyła się ostatnia próba rosyjska zdobycia polskiego obozu i zlikwidowania ugrupowania Jeziorańskiego. Trąby i bębny w szeregach rosyjskich dają znak do odwrotu. Wówczas Jeziorański za cofającym się nieprzyjacielem wysyła oddziałki kozaków Wyleżyńskiego i Lenieckiego’’ /E.Kozłowski – Od Węgrowa do Opatowa str114 – 118 /.

Historycy, zajmujący się powstaniem styczniowym oceniają jednoznacznie, że był to jeden z najkrwawszych bojów w całym powstaniu styczniowym. Niemal wszyscy polscy oficerowie zostali ranni lub zabici. Po obu walczących stronach straty osobowe były olbrzymie i sięgały kilkuset osób /zabici i ranni/. Polegli między innymi: syn generała Waligórskiego, kpt.Kazanecki, kpt Tyszkiewicz, kpt Lampke /. Straty polskie według sprawozdania gen.Jeziorańskiego wynosiły 59 zabitych i 47 rannych, (według historyków były to dane znacznie zaniżone) straty zaś nieprzyjaciela wg. tegoż raportu wynosiły 273 zabitych i 432 rannych (według rzeczoznawców zostały znacznie zawyżone). Według najbardziej wiarygodnego Kieniewicza Jeziorański pod Kobylanką stracił łącznie 150 ludzi (zabitych i rannych).
Straty rosyjskie wyniosły 25 zabitych i 70 rannych – takie podał W.Ks. Konstanty w liście do cara Aleksandra II. Bitwa pod Kobylanką była niewątpliwie zwycięska dla strony polskiej.
Zwycięstwo to jednak zostało tak krwawo okupione, że miało decydujący i destrukcyjny wpływ na dalsze losy oddziału Jeziorańskiego.Krwawa całodzienna bitwa wyczerpała zapasy amunicji zaś żołnierz mimo zwycięstwa był bardzo wyczerpany moralnie i pojawiły się nawet objawy dezercji z szeregów. Książę Sapieha, który brał udział w bitwie, był pod
wrażeniem umiejętności dowódczych Jeziorańskiego. Obiecywał po powrocie do Lwowa, że natychmiast skieruje do obozu powstańczego posiłki . Miał to być nowo uformowany oddział Zapałowicza – Żalpłachty. Tak się jednak nie stało , gdyż sprzeciwił się temu gen.Wysocki. Nie nadesłano także niezbędnych zasobów materiałowych a głównie amunicji.
W obawie przed nocnym atakiem na obóz, ze strony rosyjskiej, która otrzymała kolejne posiłki z Lublina, Jeziorański postanowił opuścić dotychczas zajmowane pozycje,           W dniu 9 maja, po całodziennym odpoczynku oddział ruszył wzdłuż granicy z zamiarem oderwania się od nieprzyjaciela i marszu w głąb kraju. Ponieważ to się nie udawało –
‘’Nie miałem sposobu innego aby nie stracić młodzieży składającej oddział, jak tylko przejść granicę i przez granicę okrążywszy nieprzyjaciela przejść znów do Kongresówki’.’
Jeziorański liczył ponadto , że w Galicji napotka ekwipowany oddział Żalpłachty oraz
uzupełni nadwerężone silnie zapasy amunicji. Tak się jednak nie stało i oddział w dniu
9 maja w godzinach rannych podjął próbę przekroczenia granicy pod Tarnogrodem.
Miasto już jednak było zajęte przez wojska pułkownika Miednikowa. W tej sytuacji
Jeziorański ponownie cofnął się do Galicji i do Kongresówki wkroczył w okolicy Młynów
w godzinach popołudniowych. Po krótkim odpoczynku oddział przemieścił się dalej przez
Naklik, Lipiny i Harasiuki pod Hutę Krzeszowską. Morale w oddziale całkiem podupadło;
mnożyły się dezercje , porzucanie broni i nieposłuszeństwo. Oddział stopniał do 150 osób. 14 maja 1863r.pod Hutą Krzeszowską nastąpił ostatni akt oddziału Jeziorańskiego.
‘’Ledwo Polacy rozlokowali się we wsi, gdy dano znać o zbliżaniu się nieprzyjaciela.
Jeziorański zdecydowany był stoczyć znów bitwę. W tym celu rozrzucił piechotę w pobliskich zaroślach, kawalerię zaś poza nimi w otwartym terenie. Sam zaś w towarzystwie kilku oficerów , m.in. gen. Waligórskiego, wyjechał na rekonesans na jeden z pobliskich pagórków.
Energicznie atakujący Rosjanie zdołali w krótkim czasie złamać opór zmęczonych i zdemoralizowanych żołnierzy polskich, którzy grupkami zaczęli rejterować ku granicy.
Jeziorański zaś ze świtą, obserwując przebieg walki znalazł się wkrótce pod ostrzałem artylerii i został kontuzjowany. .Widząc się wreszcie odciętym oddziałów przez kawalerię i kozaków, oficerowie postanowili przedrzeć się ku walczącym. Zamiaru tego jednak nie udało się urzeczywistnić i generał przeszedł z towarzyszącymi mu osobami granicę Galicji, nie wiedząc nawet, jakie losy spotkały jego oddział. Dopiero we Lwowie, leżąc chory, około 15 maja dowiedział się o porażce swego oddziału i wyparciu go do Galicji.’’ /E.Kozłowski/

Porażka Jeziorańskiego była wielkim ciosem dla całego powstania styczniowego.
Losy jego wyprawy podzieliły jeszcze bardziej i tak skłócone środowiska kierownicze powstania w kwestii oceny wykonania postawionych przed nim zadań jak i zachowania na polu walki.
Jeziorańskiemu zarzucano nawet zdradę i tchórzostwo. Inni krytycy nie posuwali się wprawdzie tak daleko, ale stawiali mu zarzut, że po bitwie pod Kobylanką dalszy jego pobyt w granicach Królestwa nie miał sensu. Historyk powstania Walery Przyborowski stawia mu zarzut, że wkraczając ponownie do Królestwa 9.maja 1863r. miał na celu jedynie własne plany przechwycenia dyktatury i w tym celu chciał przedrzeć się w Hrubieszowskie, gdzie ponoć miał wielkie wsparcie u tamtejszej szlachty.
Przeciwko Jeziorańskiemu przeprowadzone zostało dochodzenie, stawiając mu zarzut , zajęcia w czasie bitwy ’’postawy niegodnej bojownika sprawy wolności’’.
Dochodzenie uwolniło go od tego zarzutu i władze powstańcze zamierzały powierzyć mu dowództwo nowego oddziału. Został on jednak internowany a następnie uwięziony przez władze austriackie. Zmarł we Lwowie 16 lutego 1882 r. i został pochowany na cmentarzu
Łyczakowskim.

Formowanie oddziałów powstańczych w Galicji odbywało się potajemnie , pod czujnym okiem Austriaków i mimo ich , w miarę tolerancyjnego podejścia , nie było takie proste.
Oficerowie schodzący się na punkt zborny nie znali podkomendnych a żołnierze nie znali dowódców. Nieprzyjaciel był z reguły uprzedzony o dniu i miejscu przeprawy. Żołnierze
byli w większości słabo wyćwiczeni, nie obyci z bronią i komendą. Starsi, którzy wyprawiali się już uprzednio za kordon, często zdemoralizowani poprzednimi ucieczkami , przy pierwszym niebezpieczeństwie szukali ponownie schronienia za kordonem, przy czym często porzucali z takim trudem zdobytą i dostarczona do Królestwa broń.
Pomimo to społeczeństwo Galicji nie szczędziło grosza i ekwipowało wciąż nowe oddziały i wysyłało je do boju. Tak było z oddziałem Lelewela – Borelowskiego.

Po uzupełnieniu stanu osobowego oraz uzbrojenia do Królestwa ponownie wkroczył Lelewel Borelowski, przekraczając granicę 20.05.1863r i rozpoczynając w ten sposób swoją trzecią wyprawę wojenną. Przyniosła mu ona zwycięstwo pod Chruśliną, udaną zasadzkę pod Korytnicą w Lubartowskim i niestety ponownie porażkę pod Różą.Po tej porażce Borelowski postanowił ponownie wycofać się do Galicji. W trakcie odwrotu w dniu 1 lipca 1863r. wkroczył do Biłgoraja gdzie dokonał rekwizycji pieniędzy z kasy miejskiej i pobliskiego majątku Różnówka, wywożąc, nie niepokojony, zdobycz do Galicji.                 W miesiącach letnich aktywność powstańców w woj. Lubelskim znacznie wzrosła .
Po olbrzymim sukcesie powstańców pod Żyrzynem, gdzie rozbito w zasadzce niemal doszczętnie 500 osobowy odział rosyjski ./ wojskami powstańczymi dowodził gen. Kruk/ Wydawało się, że powstanie nabierze w końcu większego rozmachu i obejmie swym zasięgiem większy obszar. Wzmożona aktywność powstańców wzmagała obawy Rosjan. Zaniepokojony Berg pisał;
‘’ Mam powód wierzyć, że zamiarem powstańców jest opanować jednym zamachem twierdzę w Zamościu. Garnizon jest słaby i złożony z niewyszkolonych oficerów i żołnierzy.
Cała ludność Zamościa i przedmieść należy do konspiracji. Dowódca nie wzbudza we mnie zaufania. Powstańcy chcą zdobyć jakiś punkt, usadzić się mocno i utworzyć zalążek rządu.’’
Niestety, już w dwa tygodnie później okazało się że, obawy Berga były jednak nieuzasadnione. W dniu 24 sierpnia pod Fajsławicami w powiecie krasnystawskim oddziały rosyjskie dowodzone przez Emmanowa i Sołłoguba osaczyły powstańców i rozbiły ich niemal doszczętnie.
W bitwie poległo około 300 powstańców a ponad 650 dostało się do niewoli. Był to cios dla całego powstania. Od tego momentu zaczęło się ono staczać po równi pochyłej Zamieranie powstania na Lubelszczyźnie odczuć się dało najwyraźniej, gdyż przewaga rosyjska w tym rejonie stawała się najbardziej widoczna a powstanie dotychczas najaktywniejsze wygasło.

Aby do tego nie dopuścić, władze powstańcze, w miesiącu sierpniu 1863 roku, skierowały
do Królestwa ponownie Marcina Borelowskiego. / Była to już jego 4 wyprawa z Galicji./
Po przekroczeniu granicy w dniu 26 sierpnia1863r., na czele 700 osobowego oddziału, złożonego głównie z piechoty /rzemieślników i chłopów/ oraz oddziału jazdy pod dowództwem Gustawa Zakrzewskiego, Borelowski stoczył szereg bitew i potyczek m.innymi pod Tyszowcami.
Wyparty przez Rosjan, 1 września 1863 r. znalazł się w lasach pod Biłgorajem niedaleko wsi Wola. Wysłany przez Borelowskiego oddział pod dowództwem por. Zd. Skłodowskiego zajął opuszczony przez wojska rosyjskie Biłgoraj, dokonując konfiskaty miejskiej kasy oraz żywności ,w pobliskim majątku Różnówka. Do oddziału powstańczego dołączyło kilkunastu mieszczan. W dniu 2 września 1863r. po drugiej stronie Biłgoraja we wsi Bojary urządził sobie biwak oddział Kajetana Cieszkowskiego – Ćwieka . Jego 400 osobowy oddział ścigany był zaciekle aż od Zaklikowa przez wojska rosyjskie dowodzone przez mjr Sternberga /awansowanego po bitwie pod Kobylanką/ .
Biwak jednak nie trwał nazbyt długo, gdyż w godzinach popołudniowych do wsi zbliżył się
Sternberg z dwoma rotami piechoty , sotnią kozaków i dwoma działami i prosto z marszu rozpoczął natarcie. Oddział ,,ćwieków’’ stawiał zacięty opór i walcząc wycofywał się w kierunku wioski Bukowa. Położenie jego stawało się coraz cięższe. Na szczęście odgłosy walki usłyszał Lelewel- Borelowski i ruszył mu z odsieczą, atakując od tyły wojska
rosyjskie. Ten zaskakujący dla Rosjan atak, oraz zapadające ciemności, zatrzymały ofensywę ich wojsk co pozwoliło oderwać się oddziałom powstańczym Ćwieka.
Połączone oddziały w dniu 3 września1863 roku wycofały się pod Panasówkę. Tutaj na wzgórzach otaczających wioskę przyjęły bitwę ze ścigającymi oddział , wojskami rosyjskimi. O godzinie 5-tej popołudniu 3.09.1863r. wojska rosyjskie wzmocnione do 5 rot piechoty i dwóch sotni kozaków zaatakowały doskonale wybrane do obrony polskie pozycje.
Strzelcy polscy rozsypani w tyralierę na okolicznych wzgórzach przyjęli zaciętą bitwę. Szarżowała także, użyta dość niefortunnie już w pierwszej fazie bitwy, kawaleria Ćwieka
Umiejętne dowództwo Lelewela – Borelowskiego ,obserwującego pole bitwy ze wzgórza ‘’Polak’’, a w szczególności właściwe użycie strzelców i żuawów zmusiły Rosjan do odwrotu, pozostawiając na polu bitwy kilkudziesięciu zabitych .Straty polskie wyniosły 35 zabitych i ok.100 rannych. Wśród poległych był m innymi major węgierski NYARI a także mieszkaniec Józefowa strzelec Józef CZAPKA ./ lat 28/.
Mimo odniesionego sukcesu sytuacja Lelewela – Borelowskiego stawała się coraz trudniejsza. Od Zamościa i Lublina maszerowały silne oddziały rosyjskie z zadaniem ostatecznej rozprawy z powstańcami.
Borelowski mimo podejmowania różnych prób i manewrów nie mógł na dłużej oderwać się od nieprzyjaciela, który zawzięcie go ścigał. Rankiem 6 września 1863 r. odpoczywający we wsi Otrocz pod Janowem Lubelskim oddział Lelewela zaatakowany został przez kozaków .Ostrzeliwując się wrogowi, powstańcy wycofali się lesistym wąwozem w kierunku Batorza. Pod Batorzem oddział został okrążony przez przeważające siły wroga. Doszło do zażartej walki. Lelewel jadący dotychczas na koniu zsiadł z niego, aby z karabinem w ręku poprowadzić do kontrnatarcia oddział kosynierów. Podczas ataku został najpierw ranny w nogę a niedługo później otrzymał śmiertelny postrzał w brzuch. Oddział został kompletnie rozbity. Zakończona została tym samym epopeja bohaterskiego dowódcy powstańczego ,blacharza i studniarza Marcina Borelowskiego LELEWELA.
Resztki rozbitego oddziału wyprowadził z matni Gustaw Zakrzewski.
Lelwel Borelowski , a szczególnie jego umiejętności dowódcze i osobista odwaga wywoływały szacunek i podziw także u przeciwników. Wielki Książe Konstanty , w liście
do cara, pisał między innymi; ‘’ Dwóch Lelewelów zabito, a może nawet trzech, a mimo to
Lelewel dowodzi bandą w guberni lubelskiej’’
W końcowej fazie powstania zwiększył się w nim udział chłopów. Na Zamojszczyźnie czynszownicy z Ordynacji organizowali samorzutnie oddziały chłopskie, dowodzone również przez przywódców chłopskich. Do bardziej znanych należeli Józef Flis i Jakub Prężyna, których oficjalne raporty policyjne i urzędowe, w celu zdyskredytowania, przedstawiały jako rozbójników.
Pośród przywódców chłopskich, największą jednak sławę zdobył sołtys z Godziszowa ,wsi położonej pod Janowem Lubelskim ,Paweł PARADA. Porwał on za sobą do powstania sporą gromadę chłopów ordynackich i brał udział w licznych walkach na terenie powiatów zamojskiego i hrubieszowskiego, głównie przy boku Lelewela. Mianowany do stopnia majora dawał przykład niezwykłej odwagi i męstwa. Sławę zdobył w bitwie pod Tyszowcami ,kiedy to dowodzeni przez niego kosynierzy w brawurowym ataku przechylili zwycięstwo na stronę Lelewela – Borelowskiego.
W okresie powstania styczniowego 1863 roku, poza opisanymi wyżej, równie krwawe i zacięte walki powstańcze miały miejsce także w kilku innych miejscowościach Zamojszczyzny. W marcu 1863 roku do Królestwa wkroczył doskonale umundurowany i wyposażony w nowoczesne belgijskie karabiny 400 osobowy oddział pułkownika Leona CZECHOWSKIEGO. Oddział składał się głównie z zwerbowanej młodzieży lwowskiej,
a na jego wyposażenie wydano, gigantyczną, jak na tamte czasy, sumę 10 tys. zł .
Stojący na czele oddziału 66 letni płk L Czechowski brał udział w kampaniach roku 1831 i 1849 w których wykazał się męstwem.
Po wkroczeniu do Królestwa stoczył on szereg niefortunnych bitew i potyczek między innymi pod Suszką, Jedlinkami, Potokiem Górnym, Biszczą, Ciosmami, Gozdem Huciańskim, Hutą Krzeszowską i Banachami. Przedwojenny Biuletyn działania te opisał następująco:
’’ W drugiej połowie marca z Galicji wkroczył w Lubelskie doskonale uzbrojony i umundurowany oddział pod dowództwem byłego oficera polskiego, Leona Czechowskiego. Miał on 50 jazdy, ładnie umundurowanej i zbrojnej w lance szable i pistolety, 2 kompanie piechoty, opatrzonej w dalekonośne karabiny z bagnetami, oraz po kompanii strzelców ,,nieśmiertelnych’’ i kosynierów. Poszczególne oddziały były pod komendą dawnych oficerów. Ogółem oddział liczył przeszło 500 ludzi.
Czechowski zajął Tarnogród, a następnie, krążąc wzdłuż granicy galicyjskiej stoczył kilka szczęśliwych potyczek, wygrał większą nieco bitwę pod Jedlinkami, aż wreszcie został zaskoczony przez przeważające siły Rosjan pod Hutą Krzeszowską.
Mimo szalonego zmęczenia powstańców zażarty bój trwał całe 5 godzin. Piechota polska kilkakrotnie uderzała na bagnety przy śpiewie ,, Z dymem pożarów’’.
Przewaga jednak liczebna i wyćwiczenie Rosjan odniosły zwycięstwo i oddział polski został zupełnie rozbity .Przeszło dwustu zabitych i rannych powstańców legło na placu, część obozu i sporo broni dostało się zwycięzcom. Czechowski z niedobitkami powrócił do Galicji’’
Śpieszący na pomoc walczącym pod Biszczą powstańcom ochotnicy z Tarnogrodu w liczbie około 100 ludzi zostali otoczeni i wybici doszczętnie przez oddział kozaków w wąwozie obok miasta. Wąwóz ten od tamtej pory nazywany jest ‘’Siekane’’.
Bitwy te upamiętniają ; zbiorowa mogiła powstańców na cmentarzu w Hucie Krzeszowskiej i obelisk w wąwozie Siekane w pobliżu Tarnogrodu / 2,5 km w kierunku Biszczy / oraz dwie potężne tablice / słupy/ w bocznym wejściu do kościoła parafialnego w Tarnogrodzie na których wyryto nazwiska poległych.
Czechowski po tych porażkach przekroczył granicę z Galicją 21.03.1863r.gdzie został rozbrojony przez Austriaków. Jego niefortunna tygodniowa wyprawa wywołała w Galicji wielkie rozgoryczenie, a szczególnie u fundatora oddziału ks. Adama Sapiehy, który jako zwolennik‘’ białych’’ przeforsował w komitecie lwowskim właśnie jego kandydaturę na
dowódcę oddziału. Władze powstańcze w Krakowie zleciły przeprowadzenie śledztwa a do przeprowadzenia wyznaczyły gen. Jeziorańskiego a to z tej racji, że po śmierci Wasilewskiego pod Józefowem, został on mianowany komisarzem województwa lubelskiego.
Dochodzenie przeprowadzone przez Jeziorańskiego oczyściło Czechowskiego z zarzutów niewykonania rozkazów władz narodowych, gdyż sytuacja , w jakiej się znalazł po przejściu granicy nie pozwalała mu na wykonanie postawionych zadań.
Broniąc Czechowskiego, Jeziorański ponadto stwierdził, że jako regularny żołnierz nie nadawał się on do partyzantki.                                                                                               Wyrok ten w przyszłości stał się doskonałym precedensem dla samego Jezioranskiego, kiedy to po bitwie pod Hutą Krzeszowską 14.05.1863r. ,sam w podobny sposób opuścił Królestwo.

Na terenie powiatu hrubieszowskiego działał miedzy innymi 400 osobowy oddział powstańczy utworzony przez Mikołaja NECZAJA i Oswalda RADZIEJOWSKIEGO / kapitana odznaczonego krzyżem Virtuti Militari w1931 roku . Oddział Neczaja –Radziejowskiego zasłynął między innymi takimi akcjami jak ;odbicie rekrutów, zajęcie i władanie Hrubieszowem przez pierwszych sześć dni lutego 1863 r. a następnie do 13 lutego Dubienką .Oddział rozbity został pod Żabnem w dniu 22 lutego 1863r. po krwawej i zażartej walce .Wzięty do niewoli Mikołaj Neczaj został rozstrzelany w dniu 19 marca 1863 roku w Krasnymstawie. Liczne oddziały powstańcze powstały także w innych miejscowościach. Do różnych akcji powstańczych dochodziło w miejscowościach. Grabowiec, Strzelce, Raciborowice, Białopole, Dołhobyczów i innych. Do dużej bitwy z wojskami carskimi doszło w dniu 18.V.1863r.w turkowickich lasach ,gdzie połączone oddziały powstańcze Jana ŻALPŁACHTY ZOPOLOWICZA i CZERWIŃSKIEGO, zwycięsko wyszły z okrążenia. Niestety już następnego dnia powstańcy zostali rozbici w bitwie stoczonej pomiędzy Stara Wsią a Tuczapami.
W ten sposób Rosjanie ‘’ukarali’’ Czerwińskiego za niesubordynację, gdyż przed bitwą pod Kobylanką otrzymał on polecenie od gen. Jeziorańskiego dołączenia do jego oddziału Czerwiński, który wówczas stacjonował pod Tomaszowem, odmówił połączenia się z generałem i oddalił się w rejon Tyszowiec.
Oddzial Żalpłachty- Zapałowicza, został także uformowany w Galicji i wyposażony przez księcia Adama Sapiehę. Na teren Królestwa wkroczył 12.05.1863r.gdzie dołączył do niego
wspominany Czerwiński.

W roku 1863 na terenie powiatu hrubieszowskiego działają jeszcze następujące oddziały powstańcze; mjra CZYŻOWICZA, Węgra Aladara vel POLFY, PONIŃSKIEGO i ZARĘBY / zajął Dubienkę w grudniu 1863 r./ mjra JAGMINA oraz nieznany oddział, który w listopadzie 1863 roku rozbił sotnie Kozaków pod Dołhobyczowem. W 1864 roku operowały tu jeszcze oddziały; KRYSIŃSKIEGO, Wojciecha KOMORNICKIEGO i ROKITNICKIEGO / w lutym 1864 r. walczył pod Uchaniami, Dubienką i Siedliszczem Bramowym /.

Silnym echem odbiło się powstanie styczniowe również w powiecie tomaszowskim. Już 31 stycznia 1863 roku Tomaszów został opanowany przez oddział leśniczego ordynacji ,Henryka Hugona GRAMOWSKIEGO / tego samego ,który już 24.I.1863r.atakował Józefów /.Słabo uzbrojony oddział poniósł jednak dotkliwe straty w wyniku niespodziewanego pojawienia się w mieście carskich wojsk pod dowództwem płka Emanowa.
Kiedy Emanow opuścił Tomaszów ścigając rozproszona partię Gramowskiego, do miasta wkroczył naczelnik wojenny powiatu zamojskiego, Feliks Walery PIASECKI i ogłosił powstanie Rządu Narodowego. Jednak już 5 lutego do miasta powrócił płk Emanow ,wyparł powstańców, a wobec ludności sympatyzującej z powstańcami zastosował krwawe represje; rozstrzelano 24 osoby, w tym wszystkich lekarzy i burmistrza PUŁTAWSKIEGO. Kronikarz odnotował ‘’w Tomaszowie, dzicz kozacka wymordowała niemal całą inteligencje, rabując bez miłosierdzia. Miasteczko zostało spalone niemal doszczętnie ‘’. Podobne represje spotykały także inne miejscowości .W celu spacyfikowania ruchu powstańczego, szczególnie w ordynacji Zamojskiej gdzie większość leśników, służby folwarcznej, dzierżawców i oficjalistów przystąpiła do powstania ale także tam gdzie powstańcy spotykali się z życzliwością ze strony mieszczan i chłopstwa, Rosjanie stosowali terror i pacyfikację .Osady i miasteczka ,szczególnie te leżące wśród kompleksów leśnych i graniczących z Galicją, były bezlitośnie łupione i rabowane a także często palone. Los taki spotkał m. innymi osadę Zwierzyniec, gdzie zamordowano kilkanaście osób bez żadnej przyczyny a zabudowania ,niemal doszczętnie spalono.

W tomaszowskim z racji stykowego położenia z Galicją dochodziło do częstych bitew
i potyczek niemal na całym obszarze Z ważniejszych wydarzeń wymienić należy
opanowanie w dniu 18 maja 1863 roku Tyszowiec przez połączone oddziały Jana Żalpłachty Zapołowicza i Czerwińskiego liczące łącznie ponad 1000 powstańców , które jednak tego samego dnia pod naporem Rosjan wycofały się by stoczyć bitwę pod Turkowicami.
Rannych po bitwie powstańców umieszczono w dworku dzierżawcy Mołożowa gm.Mircze o nazwisku Kwiatkowski. Zostali oni jednak bestialsko wymordowani przez Kozaków. Kozackie szable dosiędły także rodzinę dzierżawcy i szukających tutaj schronienia
innych cywili z okolic Lwowa i Sambora oraz lekarza oddziału Żalpłacty- Zapałowicz płka Juwenala Prus Niewiadowskiego.
Łącznie zamordowano 17 osób. Upamiętnia to wydarzenie skromny pomniczek, na którym wyryto także takie nazwiska jak; Emeryk Linde, Władysław Semkowicz, Teofil Turchalski i Piotr Uszyński.

W nocy z 24/25 X 1863 roku konny oddział powstańczy dowodzony przez majora Czyżewicza w sile 64 jeźdźców rozbił sotnię kozaków pod Jarczowem a rankiem potykał się ponownie pod Mołożowem.
W dniu 11 listop.1863r.oddział powstańczy dowodzony przez Świdzińskiego przekroczył kordon graniczny i skierował się na Jarczów. Do potyczki doszło w rejonie wsi Chodywańce, gdzie powstańcom zagrodziło drogę 2 roty wojsk rosyjskich.
W dniu 3 stycznia 1864r.w rejonie wsi Posadów, oddział powstańczy Krysińskiego stoczył
bitwę z dragonią rosyjską
Do kolejnych starć doszło 16.01.1864r. w rejonie Jarczowa i Nowosiółek, gdzie wkroczyły oddziały dowodzone przez Komorowskiego.
W dniu 30.01.64r.pod Łaszczowem urządziły one zasadzkę na wojska rosyjskie maszerujące do Tomaszowa.

Pisząc wyżej o powiatach tomaszowskim i biłgorajskim miałem na myśli stan obecny, gdyż powstały one dopiero po upadku powstania styczniowego w 1870r., na podstawie ukazu carskiego o nowym podziale administracyjnym i masowej zamianie małych miast i miasteczek na osady. Ukaz ten mający na celu zmniejszenie liczby urzędników i ograniczenie biurokracji, przyjmowany jest obecnie powszechnie jako forma represji za udział społeczności tych miejscowości w powstaniu. Utrata praw miejskich stała się niejako symbolem carskich represji. Tymczasem prawa miejskie utraciło także szereg miejscowości nie mających nic wspólnego z udziałem w powstaniu. W ówczesnej Kongresówce znajdowało się bowiem dziesiątki, zapomnianych i mocno podupadłych osiedli , posiadających status miejski z niepotrzebnie podwójną administracją miasta i gminy / dotyczyło to głównie miast prywatnych/. Po klęsce i śmierci Lelewela-Borelowskiego pod Batorzem powstanie na Lubelszczyźnie zaczęło powoli wygasać. Działały wprawdzie nadal partie powstańcze Krysińskiego, Jankowskiego, Wierzbickiego ,Mareckiego i inne, szybko jednak topniały w ciągłych walkach i potyczkach z potężnymi siłami wroga. Ostatni dyktator powstania, Romuald Traugutt, planował wprawdzie opanowanie Lubelszczyzny przez oddziały powstańcze i przekształcenie jej w bazę organizacyjną dla przyszłej armii powstańczej. Plany te nie zostały jednak zrealizowane gdyż powstaniu zabrakło sił i środków. Wobec widma klęski powstańcy przedostawali się do Galicji. Najdłużej walkę prowadził ksiądz Stanisław BRZÓSKA;. jeszcze prze cały 1864 rok gdy gdzie indziej powstanie wygasło .Ksiądz Brzóska dowodził oddziałem liczącym niekiedy nawet i 400 ludzi Po wypadach i akcjach partyzanckich zapadając w lasach łukowskich. Ksiądz Brzóska oraz jego adiutant Franciszek WILCZYŃSKI, na skutek zdrady schwytani zostali w kwietniu 1865 roku a 25 maja 1865 r. w Sokołowie powieszeni. Datę tę powszechnie uważa się za kończącą powstanie .
Skutki powstania wynikłe dla Polski omówione zostały na wstępie.

IV.MIECZYSŁAW ROMANOWSKI . ‘’Niechaj mi w nagrodę nie kładą pamięci kamienia ‘’
Pamięć o wydarzeniach 1863 -1864 roku w nowo powstającym społeczeństwie powstałym po uwłaszczenie chłopów, oraz warunkach panującej represji ze strony caratu ,szybko zacierała się lub w ogóle nie znalazła należytego jej miejsca. Dopiero po uzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku zaczęto upamiętniać miejsca tamtych wydarzeń, stawiając tablice ,pomniki ,krzyże itp.
Upływający czas zrobił jednak swoje i do dziś, mimo podejmowanych wysiłków, nimożna wyjaśnić wielu z wydarzeń tamtych lat.
Jedną z takich zagadek pozostaje miejsce pochówku jednej z ikon Powstania Styczniowego ,poety Mieczysława ROMANOWSKIEGO. Najdokładniejszy i najbardziej aktualny opis życia i twórczości poety zawiera książka napisana i wydana w 1968r.przez Konrada Bartoszewskiego – ‘’ Mieczysław Romanowski. Poeta – powstaniec ‘’ Opowieść o ostatnich dniach życia i śmierci poety, zarówno Konrad Bartoszewski jak i inni biografowie opierają w głównej mierze na wspomnieniach Wincentego RUDNICKIEGO, uczestnika i współtowarzysza walk powstańczych, wydanych we Lwowie w 1903 roku. Rudnicki w pamiętniku swym podaje, że następnego dnia po bitwie pod Józefowem / 24 IV.1863 r./.powrócił wraz z towarzyszami na pole walki i widział ciało poety. I chociaż podaje wiele, mało znaczących szczegółów, milczy co się z nim później stało. Konrad Bartoszewski w swej wersji książkowej umiejscawia grób poety na cmentarzu józefowskim, w zbiorowej mogile powstańczej .Wersja ta ,tylko umiejscawiająca grób poety bezpośrednio obok zbiorowej powstańczej mogiły, podawana jest również przez Bogdana Ostromęckiego w książce ‘’Laury i piołuny ‘’.Tak też głosi miejscowa legenda Przywołani wyżej biografowie Romanowskiego powołują się na relację mieszkańca Józefowa, leśniczego Gustawa Krzaczka, którego dziadek Wojciech wraz z bratem Franciszkiem w kilka dni po bitwie, odnaleźli ciało poety na bagnie Wykło / albo Zielonka / obok tzw Kaziowego Pagóra w lesie Dębowce. Według B.Ostromęckiego odnalezione ciało znajdowało się w stanie rozkładu i było rozszarpane przez ptactwo i zwierzęta. Tak więc obok romantycznej legendy śmierci herosa, stworzonej przez przyjaciela poety Józefa Szujskiego, który bezpośrednio po walce pod Józefowem , w krakowskim ‘’Czasie ‘’ pisał; ‘’ W rozpaczliwym boju z pięciokrotnie liczniejszym nieprzyjacielem walczył jak lew, drogo sprzedając swe życie Bohater –poeta pochwycił karabin, a powaliwszy pięciu Moskali padł trafiony kulą w to piękne , myślące, pogodne czoło, na którym przyjaciele jego widzieli często niebieskie światło natchnienia ‘’, Ostromęcki tworzy legendę pozytywistyczną; ‘’Rozdziobią nas kruki i wrony ‘’. Powstaje zatem pytanie; czy możemy bezkrytycznie wierzyć w relację Rudnickiego Oczywiście, że wierzyć trzeba , jest to bowiem źródło najbliższe opisywanych wydarzeń , jednak jak do każdego źródła ,z odpowiednim dystansem, pamiętając jednocześnie, że powstało ono w 40 lat po wydarzeniach. Odpowiedzi wymaga przede wszystkim pytanie; czy Rudnicki powrócił, jak podaje, na pole bitwy w dniu następnym i rzeczywiście widział tam ciało poety? Przypomnijmy ; bitwa pod Józefowem rozegrała się 24.IV.1863 r .w godzinach popołudniowych a raczej wieczornych ‘’… w pół do szóstej wieczorem poległ mój kochany, Mieczysław ,pod Józefowem’’ / zapiski matki /Oddział Lelewela ścigany był przez wojska rosyjskie od czasu bitwy pod Borowymi Młynami w dniu 16.IV.1863r. i jedynym ratunkiem dla niego było jak najszybsze połączenie się z mającym wkroczyć do Kongresówki oddziałem generała Jeziorańskiego. Udaje mu się zręcznie kluczyć po wertepach puszczy, gdyż posiada w swoich szeregach powstańców z Józefowa
oraz leśników ordynackich . Pamiętać trzeba, że w Józefowie stale stacjonuje wojsko rosyjskie. To na ich polecenie mieszkańcy miasta ,na czele z braćmi Nahajskimi , zbierają ciała poległych i grzebią na miejscowym cmentarzu. Spośród 27 poległych ,sześciu zostaje zidentyfikowanych co też zostaje odnotowane w księdze zmarłych. Dlaczego nikt nie rozpoznaje adiutanta Lelewela i komisarza cywilnego województwa lubelskiego ?Czy jest to możliwe ?. W relacjach uczestników walk brak jest informacji, co działo się z ciężej rannymi powstańcami. Może więc i Romanowski nie został zabity a tylko ciężko ranny, by następnie wykorzystując ciemności odczołgać się z pola walki do bezpiecznej kryjówki . A może pomógł mu w tym okoliczny mieszkaniec lub lżej ranny powstaniec ?. Jedna z opowieści, krążących wśród mieszkańców Józefowa głosi, że kilka dni po bitwie dwaj chłopi z podjózefowskiej wioski / tutaj padają nazwiska K.i R/ ,wysłani zostali przez rządcę na stawy rybne należące do Czekirdy znajdujące się przed wioską Kozaki. Nad rzeczką Niepryszką odkryli ukrytego w krzakach ciężko rannego poetę. który poprosił ich o pomoc oferując w zamian pokaźny trzosik z pieniędzmi. Chłopi trzosik, owszem wzięli , ale rannego dobili widłami dzieląc się pieniędzmi. Romanowski, ponoć, konając rzucił na swoich morderców klątwę, która obejmowała także ich rodziny aż do 5 pokolenia – co się rzekomo sprawdza. Wincenty Rudnicki we wspomnieniach swoich pisze, że kapelan Michał Żółtowski zginął pod Borowymi Młynami, tymczasem dzisiaj wiadomo, że został tam ciężko ranny i zmarł po przewiezieniu do Józefowa. Ponieważ w Józefowie stacjonowały wojska rosyjskie, chłopi i Żydzi byli wrogo nastawieni do powstańców, a w okolicy roiło się od szpiegów, jedynym możliwym schronieniem dla ciężko rannego mogła stać się zagubiona w lesie gajówka lub leśniczówka, a także, pomijana przez dotychczasowych biografów poety, ukryta w głuszy leśnej parafia Górecko Kościelne wraz z rezydującymi tam franciszkanami.
Na cmentarzu parafialnym w Górecku Kościelnym stoi stary nagrobek. Mieszkańcy wioski nie pamiętają kiedy został postawiony ,ale na pewno grubo przed wojną. Proboszcz parafii ksiądz Tadeusz SOCHAN także nie wie, kiedy został wzniesiony. Nagrobek poświęcony jest powstańcom styczniowym a jego epitafium brzmi ;’’ŚP.POWSTANCY 1863 r .Módl się za nas /Lilio biała /Poleć Bogu / Serca żal / Tyś powstańca pokochała / Pobłogosław stal / ‘’ i inicjały M.R. Epitafium to oznacza ,prawdopodobnie, miejsce pochówku Mieczysława Romanowskiego Bardziej czytelnego śladu poeta nie mógł pozostawić po sobie. Zawiera ono bowiem fragment wiersza ‘’Na rozstanie ‘’.który to poeta wręczył swojej narzeczonej Modeście Krasnopolskiej, idąc w dniu 1 lutego 1863 roku, po raz pierwszy do powstania. Twórczość poety w okresie przedwojennym była znana tylko nielicznym, zaś wspomniany wiersz tylko poza nim samym najbliższym mu osobom. Próba wyjaśnienia zagadki na podstawie parafialnych ksiąg zmarłych, mimo pomocy księdza Sochana nie dała rezultatu, gdyż ksiąg zmarłych z tego okresu nie ma ,/ dziwne! – niszczone, skradzione ? /, chociaż znajdują się wszystkie inne począwszy od początku XVIII wieku. Może wiec stawiający nagrobek nie chcieli zmieniać narastającej legendy herosa i znając jego poglądy na temat śmierci;” Obrzydzenie mnie ogarnia na myśl o spokojnej śmierci w łóżku, nad którą nie ma większego głupstwa ‘’A może spełnili tylko jego ostatnią wole wyrażoną w poetyckim testamencie poety ;

Jeśli polegnę, niechaj mi w nagrodę
Za Was nie kładą pamięci kamienia.
Ziemią niech piersi przysypią mi młode,

Mój kurhan niech mi trawa ozielenia.
A gdy majowy deszcz ten kurhan zrosi,
niech ptak się nad nim, jak mój duch, unosi.

Motyw śmierci, pojawia i rozwija się w twórczości poety, wręcz obsesyjnie. Znalazł on nawet uzasadnienie w stworzonej przez siebie osobliwej teorii. W jednym z listów do swojej siostry pisze ; ‘’Przekonany jestem, że każda rodzina musi dać w pewnym przeciągu czasu kilka ofiar na ołtarz społeczny. Z rodziny Romanowskich, o ile wiem – dawno takiej ofiary nie było. Może mnie los wybrał . Jeśli tak, niech się spełni jego wola. Ci szkodzą , co się cofają ,ci , co padają, kładą się jako podwaliny przyszłej budowy ‘’. Nie można zatem z cała stanowczością ,w oparciu o jedno źródło , wykluczyć, że Romanowski żył czas jakiś jeszcze. Ukrywający go ludzie nie informowali o tym najbliższych w obawie przed zdradą miejsca jego pobytu ,zaś po śmierci burzyć narastającej legendy powstańczego herosa poległego w bezpośrednim boju. Teorię taką zdaje się potwierdzać ,nie wyjaśniona , sprawa rękopisu odnalezionego przez Konrada Bartoszewskiego w Bibliotece Narodowej .Cytuję za Bartoszewskim ;’’Cztery strony arkusza wypełnione starannym pismem zawierają długi , 122 wiersze liczący utwór. W nagłówku czytamy; ,, Niewiasta na sądzie / przez Mieczysława Romanowskiego w obozie pod Józefowem w r.1863 /’’. Pod ostatnia strofą sporządzona nota wyjaśnia , utwór ten ,, napisał z pamięci towarzysz broni W. D. ‘’ Niewiasta wyobraża Polskę , która staje przed sądem najwyższym. Przewiny jej są wielkie i szala grzechów przeważa szalę zasług. Najcięższym zaś grzechem było to , że jej syny …
Zamiast wieść naród głową i prawicą
I uszlachetniać poświęcenia czyny,
Oni szukali chluby w samowoli
I w rozpasaniu swej szlacheckiej buty,
Gdy lud tymczasem, z praw świętych wyzuty,
Chromał jak bydlę w domowej niewoli …’

Konrad Bartoszewski zadaje pytanie – ‘Mistyfikacja czy świadectwo nieprzerwanej przez walkę pracy pisarskiej ?.Wątpliwe się jednak wydaje, żeby w warunkach obozowych, w ciągłych marszach i utarczkach mógł ktoś zapamiętać wygłoszony czy nawet odczytany stosunkowo długi wiersz !.” Od czasu napisania tych słów wkrótce minie 40 lat a nie znaleziono odpowiedzi kim był ów anonimowy W .D, nie wiadomo też czy ktoś na poważnie usiłował rozwiązać tą zagadkę. Tematyka, stylistyka oraz koncepcja ideowa wskazują , ze utwór wyszedł spod pióra Mieczysława Romanowskiego. Od czasu napisania przez poetę wiersza „ Ku ojcom ‘’/ poemat ‘’Sestyny’’/
Cześć tym, co pierwsi na wroga biegli
Cześć tym, co w boju mężnie polegli
…………………………………………….
Budzę Was , Ojce ! Powstańcie razem
Zbrojni sercami , zbrojni żelazem,

jego program poetycki jest jasny i wykrystalizowany. Celem jego twórczości staje się budzenie uczuć patriotycznych, szukanie w przeszłości narodu niezbędnych przykładów postaw heroicznych. Problematyka jego twórczości zawęża się głównie do charakteru patriotyczno – narodowego , a stosunek do przeszłości nabiera cech uproszczonego schematu – patriotyzm lub jego brak ,zdolność do poświęceń lub brak tej zdolności. Twórczość jego koncentruje się na opiewaniu czynów wielkich i chwalebnych, budzących dumę narodową i inspirującą bohaterskie postawy. Świadczą o tym kolejno ukazujące się z pod jego pióra utwory ;’’Łużeccy ‘’, ‘’Buława Rewery ‘’, ‘’Ksiądz gwardian Kobylański ‘’, ‘’ Kanonik Pstrokoński ‘’ , ‘’ Starosta Łegocki ‘’, ‘’Sierociński’’ , ‘’Konfederat w Kałudze ‘’, ‘’Sawannah’’, ’’Śmierć Levittoux’’, Zacytowany wyżej fragment utworu odnalezionego w Bibliotece Narodowej doskonale wpisuje się w tematykę i stylistykę jego twórczości. Nie jest to więc, być może mistyfikacja, lecz dzieło powstałe w głowie poety a tylko zapisane ręką przyjaciela lub opiekuna, gdyż sam nie był w stanie tego uczynić. Dzieło to jest rozrachunkowe, pełne goryczy i zarzutów niespełnienia obietnic wobec warstw niższych / chłopów / dawanych przed powstaniem ,co wskazywałoby, że powstało po klęsce i na wskutek głębszych przemyśleń. Powyższe uwagi są oczywiście hipotetyczne i wymagające dokładniejszych badań historycznych a szczególnie gruntownej kwerendy archiwalnej. Nad rzeczką Niepryszką, w pobliżu Józefowa, w domniemanym miejscu śmierci poety stoi drewniany . zmurszały, krzyż na którym zamieszczona tabliczka głosi ; ‘’ 1863 – 24 . IV. 1963 w setną rocznicę śmierci Mieczysława Romanowskiego Krzyż ten postawiła rodzina.’’ Według ustaleń, które uzyskałem przed laty od Konrada Bartoszewskiego krzyż ten postawiła między innymi Anna Tatarkiewicz, córka Władysława Tatarkiewicza słynnego filozofa i etyka , która jest prawnuczką brata poety.. Przed laty zamieszczała ona swoje eseje w tygodnikach Polityka i Przegląd. Na trop powyższych rozważań usiłowałem w ubiegłym roku / 2005 / skierować miejscową
gazetę Tygodnik Zamojski , jednak z niezrozumiałych względów, bezskutecznie. Jeszcze 30 lat temu w przewodnikach po Roztoczu ,zamieszczana była informacja o mogile powstańczej 1863 roku. pomiędzy wioskami Górniki a Szopowe. Dzisiaj, żaden z rozpytywanych mieszkańców tych wiosek , nie jest w stanie wskazać tego miejsca ,gdyż na czas nie zostało ono odpowiednio oznaczone. Wydarzenia II wojny światowej, które olbrzymim piętnem odcisnęły się na Zamojszczyźnie, zatarły wspomnienia o heroicznych zmaganiach powstańców styczniowych. Dzisiaj każdy mieszkaniec naszego regionu wie co wydarzyło się pod Osuchami w czerwcu 1944r A jaki jest procent zamojskich maturzystów, opuszczających mury szkolne, mających wiedzę co działo się niemal w tym samym miejscu, pod Kobylanką w maju 1863 roku.?
I jeszcze jedno; – w połowie czerwca 1901 roku, po ucieczce ze szpitala w Petersburgu, również w tym rejonie granicę przekroczył przyszły twórca legionów i Marszałek Polski Józef Piłsudski.. Poruszając się śladami powstańców styczniowych został przeprowadzony wraz z żoną przez Zwierzyniec i Józefów do granicy Kongresówki przez Jana Miklaszewskiego, członka PPS i kontrolera lasów ordynacji zamojskiej. W miejscu tym nad wierna rzeką Tanew, przed wojną w 1936r. uczniowie Państwowego Gimnazjum Męskiego w Zamościu postawili pamiątkowy kamień. W 2005 roku władze gminy Susiec miejsce to sprzedały prywatnej osobie. Teren został ogrodzony, uniemożliwiono do niego ogólny dostęp
Podobny los spotkał pomnik ku czci Józefa Piłsudskiego w Józefowie. Postawiono go w końcu lat dwudziestych obok Domu Ludowego, wzniesionego również ze składek polskiej społeczności miasteczka. Pomnik oraz Dom Ludowy, w okresie międzywojennym stały się symbolami polskości w otaczającej ich żydowskiej zabudowie./W centrum zamieszkiwali sami Żydzi a w mieście stanowili 70 % społeczności /. Przed nimi odbywały się wszystkie patriotyczne uroczystości i manifestacje, których ze względu na dużą aktywność społeczną mieszkańców ,organizowano dosyć sporo. Pomnik zburzony został w końcu września 1939 roku, przez goszczących w miasteczku sowietów.                           Po zakończeniu wojny nie było, ze zrozumiałych względów , klimatu do jego odbudowy. Miejsce gdzie stał, aby uniemożliwić składanie wieńców, zakryto drewnianym budynkiem w który przeznaczono na księgarnię./ Działanie psychologiczne. Kto domaga się zamknięcia takiego obiektu ? /.Obecnie odbudowę pomnika odłożyć należy do lamusa, gdyż teren został podobnie jak w Suścu sprzedany prywatnej osobie. Podobnie postąpiono z Domem Ludowym.
Zatem może miał rację poeta, iż nie należy. ..’kłaść pamięci kamienia ‘’? ..

V. PAMIĘCI KAMIENIE. Pomniki, cmentarze, tablice.

W trakcie pracy nad powyższym materiałem starałem się dotrzeć do miejsc, w których opisywane wydarzenia się rozgrywały, aby zobaczyć czy miejsca te zostały w jakiś sposób upamiętnione i czy nadal są żywe w pamięci pokoleń. Część spostrzeżeń opisałem w tekście o przebiegu Powstania.

Największe wrażenie zrobił na mnie pomnik na grobie Ludwika TARNAWIECKIEGO
w miejscowości Lubliniec Stary: – sporych rozmiarów kamienny obelisk z białego piaskowca, ze stojącym na podwójnym postumencie krzyżem i zwisającą z niego chustą, posiada napis;
LUDWIK TARNAWIECKI
URODZONY WE LWOWIE DNIA 1 STYCZNIA 1842
POLEGŁ W OBRONIE WIARY I OJCZYZNY
W BITWIE POD KOBYLANKĄ
DNIA 6 MAJA 1863 ROKU
Pod napisem, na pierwszym od ziemi cokole, rzeżba przedstawiająca skrzyżowane karabin z nasadzonym bagnetem oraz kosę osadzoną na sztorc, w miejscu skrzyżowania zwieńczone koroną cierniową.
Pomnik robi duże wrażenie, gdyż stoi samotnie po prawej, pustej części cmentarza. Wrażenie pogłębia fakt, że po lewej stronie cmentarza, stoją dosyć gęsto nagrobki, ale wykonane na jedną modłę z lastryka i marmuru i są wszystkie powojenne. Przed II wojną wioska zamieszkana była przez ludność ukraińską , a w okresie okupacji sprzyjała UPA ,co spowodowało , że w dniu 23.03.1945r. specjalny oddział KBW z Lubaczowa wioskę spacyfikował, wywożąc ludność do Hrubieszowa, skąd deportowana
została w głąb ZSRR.
Na miejsce wysiedlonych Ukraińców przywieziono osadników zza Bugu oraz innych regionów Polski.
Na cmentarzu spotkałem właśnie taką osobę; starszą kobietę przybyłą do Lublińca Starego z Wileńszczyzny. To właśnie Ona opowiedziała mi, że w Lublińcu krąży legenda o tym, że Ludwik Tarnawiecki, ciężko ranny w bitwie pod Kobylanką doczołgał się z miejsca walki do odległego o około 5 km Lublińca. Ciało jego odnaleziono na obrzeżach wioski okrwawione i odarte z ubrania , owinięte tylko w porwaną chustę. Zostało to uwiecznione
przez rzeźbiarza na wspomnianym postumencie. Istnieje podejrzenie, że rannego ograbili
chłopi, co niestety wówczas było częstym zjawiskiem, gdyż powstanie postrzegane była przez nich jako rzecz ‘’ pańską ’’i niepotrzebna fanaberia. Ślady bitwy pod Kobylanką, po galicyjskiej stronie, odnalazłem także w Ciechanowie.
Po wejściu na cmentarz w niedalekiej odległości od bramy głównej, rzuca się w oczy, odnowiony, piękny pomnik z białego piaskowca ,przedstawiający świętego Józefa
z Dzieciątkiem Jezus. Na frontonie pomnika napis;’’ Tu spoczywają zwłoki JÓZEFA TYLCZAKA ŁUCKIEGO urodzonego w Sarnach w 1825r. zmarłego wskutek odniesionych ran dnia 8 maja 1863r.’’
Po drugiej stronie pomnika wyryto napis o następującej treści; ‘’ Pola pod Sosnówką, Chrobrzem, Grochowiskami i Kobylanką były świadkami jego bohaterskiej walki w obronie Ojczyzny przeciw najazdowi Moskwy. Cześć jego pamięci ‘’
W głębi cmentarza po prawej stronie znajduje się inny pomnik poświęcony bitwie pod
Kobylanką Skromny obelisk z białego piaskowca, składający się z czterech ,stożkowo nakładanych kamiennych brył zwieńczony został krucyfiksem, po bokach którego stoją figurki 2 aniołków .Napis głosi; ‘’ Braciom poległym pod Kobylanką 6. V. 1863’’
Pomnik ten jednak jest mało widoczny i raczej trudno jest go odnaleźć, nie wiedząc gdzie się znajduje.
Na cmentarzu prawosławnym w Zamościu zachowało się kilka nagrobków z tamtej epoki.
Ocalenie ich zawdzięczamy wspaniałemu administratorowi parafii, który profanowane
i niszczone nagrobki zgromadził w jednym miejscu cmentarza, tworząc wokół cerkiewki
wspaniałe lapidarium.
Na jednym z ocalałych nagrobków; kamiennym pomniku w kształcie kolumny z białego józefowskiego piaskowca czytamy, że pochowany jest tu 27 letni Teofil Bilewicz , żołnierz archangielskogorodzkiego pułku , który zmarł od ran otrzymanych w bitwie przy wsi Borowice / Borowiec / w dniu 24 kwietnia 1863r. (Zapewne chodzi tu o bitwę pod Józefowem stoczoną właśnie w tym dniu,w niedalekiej odległości od Borowca.)
Na cmentarzu parafialnym w Zwierzyńcu odnalazłem trzy nagrobki z napisami głoszącymi , że zmarli byli weteranami powstania 1863r., – kamienny tradycyjny pomnik z piaskowca józefowskiego na grobie Bolesława Jasińskiego zmarłego w 1928r.,
– duży kamienny krzyż z piaskowca , ogrodzony płotkiem z kamiennymi narożnikami,
na grobie Marcina Sokołowskiego zmarłego w 1917r.,
– tradycyjny pomnik z białego józefowskiego piaskowca na grobie Juliana Siekluckiego
zmarłego w 1911r.
Wszystkie one stoją przy głównej alejce, najstarszej części cmentarz i wyglądają raczej na zaniedbane.
Wzgórze’Polak’’w Panasówce. Na wzgórzu tym znajdują się dwa pomniki upamiętniające
tamte wydarzenia ; postawiony przed II wojną kamień z piaskowca o wymiarach 120 x 60
50 z napisem ‘’ Ku czci Marcina Borelowskiego ps ,,Lelewel’’ Który ze wzgórza ,,Polak’’
Dowodził powstańcami w bitwie pod Panasówką dnia 3 września 1863r’’ Obelisku od lat nie poddawano żadnej renowacji i podejrzewam, że właściwie z niej całkowicie zrezygnowano
Postawiono natomiast nowy dużych rozmiarów pomnik z piaskowca. Fundator – Związek
Kombatantów i gmina Tereszpol w 1999r.
Napisy na pomniku głoszą; ‘’Cześć bohaterom Powstania Styczniowego 1863r. Zwycięskiej bitwy o niepodległość Polski z caratem rosyjskim w Panasówce’’ oraz niżej ‘’ Pamięci ochotnikom węgierskim walczącym o wolność Polski 3 września 1863r pod Panasówką.’’
Cmentarz parafialny w Batorzu. Przy bramie głównej stoi ładny, kolumnowy, wysoki /4m/
pomnik z białego piaskowca , zwieńczony figurą zrywającego się do lotu orła , wykoną
z brązu oraz popiersiem Lelewela Borelowskiego umieszczonym we wnętrzu kolumny, na wysokości ok. 2m. Obok pomnika stoi drewniany słup ‘’kelevez’’zwany także kopijnikiem, ku czci powstańców węgierskich ,biorących udział w walkach i poległych w tej bitwie. Napis na pomniku głosi; ‘’Pułkownikowi Marcinowi Lelewel-Borelowskiemu wraz z 30-toma współtowarzyszami broni poległymi za wolność Ojczyzny w dniu 7. IX. 1863r.Rodacy
w 70 – cio letnią rocznicę bohaterskiej śmierci. 7 września 1863 roku.’’
Po wyjściu z cmentarza , udając się w kierunku wschodnim ok. 1.5 km leśną drogą dojść można do miejsca stoczonej bitwy pod Batorzem. Usypany jest tu symboliczny kurhan
na którym położono kamień z informacją w języku polskim i węgierskim oraz węgierskim obyczajem drewniany ‘’kelevez’’.
W drodze do Batorza zatrzymałem się w miejscowości Godziszów, słynnej ostatnio z antyunijnych wyników referendum akcesyjnego, skąd pochodził słynny powstańczy partyzant i dowódca Paweł Parada. Obecnie na terenie gminy nikt o takim nazwisku nie zamieszkuje – informację taką uzyskałem w urzędzie gminy.
.Cmentarz parafialny w Grabowcu – zachowało się bardzo dużo starych XIX wiecznych kamiennych nagrobków, w tym pisanych także cyrylicą, żaden z nich nie dotyczy jednak
Powstania Styczniowego. Ślad z tamtych lat znalazłem jedynie na grobie ziemnym i postawionym na nim metalowym krzyżu z współczesną tablicą metalową ,na której figuruje nazwisko; Bolesława KACZANOWSKIEGO zm.18.III.1911r, powstańczego weterana.

Wioski leśne takie jak Fryszarka, Maziarze, Kozaki Głuchy, Borowe Młyny a także Borowiec w okresie okupacji hitlerowskiej zostały spacyfikowane i w większości zrównane
z ziemią.
W Borowcu nie ma żadnych tablic ani pomników przypominających tamte wydarzenia, stoi tylko pomnik poświęcony ‘’ Poległym i pomordowanym w latach 1939 – 1944’’.
W rozmowie przeprowadzonej z najstarszym mieszkańcem tej miejscowości Panem Janem Borowcem dowiedziałem się , że głęboko w lesie, w miejscu do którego trudno jest obecnie dotrzeć, ze względu na podtopienia, stoi kamień upamiętniający bitwę pod Kobylanką.
Przed wojną jako uczeń szkoły podstawowej, rokrocznie uczestniczył w organizowanych
tam, hucznych uroczystościach.
Próbę dojścia do opisanego miejsca podjąłem droga od strony Zamchu. Jednak i ona okazała się bezskuteczna. Próbować należy od strony Lublińca.

Miejsce bitwy stoczonej pod Józefowem w dniu 24.03.1863r.podczas której zginął poeta
Mieczysław Romanowski i komisarz powstańczy Gustaw Wasilewski tak naprawdę do dnia dzisiejszego nie zostało dokładnie zlokalizowane . Postawiony w 1975r. pomniki w domniemanym miejscu śmierci poety w odległości 3 km od osady nie spełniają swej funkcji wychowawczo – patriotycznej, a to z tego względu, że zarówno w styczniu jak i w kwietniu, czyli w miesiącach rocznicowych, warunki pogodowe są różne i trudno jest dotrzeć tam młodzieży szkolnej, nie tracąc całego dnia.
Prawda historyczna nie zostałaby na pewno naruszona, gdyby pomnik oznaczający miejsce bitwy został przeniesiony bliżej miasta a na swym miejscu pozostał krzyż symbolizujący miejsce śmierci poety.

Powyższym szkicem chciałem przypomnieć o wydarzeniach, zacieranych w naszej pamięci przez tragiczne wydarzenia II Wojny Światowej.

Zamość, październik 2006r. Zygmunt Puźniak

                                     KAMIENIE  PAMIĘCI   / uzupełnienie./

W tekście wspomniałem, że około 30 mieszkańców Józefowa, zachęconych przykładem swojego burmistrza Juliana TREMBIŃSKIEGO, przystąpiło do oddziałów powstańczych pułkownika Marcina Borelowskiego  – Lelewela.                                      Ponieważ nazwisko Trembińskich, w tamtym burzliwym okresie jest związane także z inną osobą, Sewerynem TREMBIŃSKIM, proboszczem parafii józefowskiej , warto przybliżyć chociaż w zarysie ich postacie, choćby z tego względu, że Seweryn Trembiński był wujem wybitnego polskiego pisarza Aleksandra GŁOWACKIEGO / BOLESŁAWA PRUSA /

Julian TREMBIŃSKI na stanowisko burmistrza Józefowa powołany został przez Gubernialny Rząd w Lublinie wiosną 1860r. i pozostawał na nim do maja 1863r.Był szlachcicem.                                                                                                                            Urodził się w majątku Bzowiec k / Nielisza w dobrach Ordynacji Zamojskiej. Uczęszczał do renomowanego gimnazjum w Szczebrzeszynie , którego jednak nie ukończył, gdyż w 1830r. wstąpił do Wojska Polskiego i walczył w Powstaniu Listopadowym.                       Po latach tak wspomina tamten okres: ,,W dziesiątym roku życia mego oddany zostałem do szkół byłych wojewódzkich imienia Zamoyskich w Szczebrzeszynie, których to szkołach zastała mnie rewolucja r. 1830. Stąd jak wielu innych wstąpiłem do Wojska Polskiego. Powróciwszy z wojska po skończonej rewolucji, zamieszkiwałem przy rodzicach.’’                                                                                                                                Przed objęciem posady burmistrza imał się różnych zajęć. Był między innymi dzierżawcą majątków Ordynacji Zamoyskich oraz aplikantem i kancelistą Rządu Gubernialnego w Lublinie.                                                                                                                              Ponieważ jego przeszłość wojskowa była znana władzom carskim, po objęciu posady burmistrza, oskarżano go często i oczerniano o różne nadużycia, mające osobę jego zdyskredytować w oczach przełożonych oraz mieszkańców miasteczka.Jego akta osobowe zawierają oskarżenia o:                                                                                            – podburzanie mieszkańców Józefowa przeciw władzy carskiej w związku z pobiciem przez  tych ostatnich setnika kozackiego Gorbaczowa,                                                         – kilkakrotne pobicie i stosowanie przymusu wobec kupców żydowskich,- nieuszanowanie portretu cara itp.

Julian Trembiński utrzymywał bez wątpienia ścisłe kontakty z Leonem Głowackim / bratem Aleksandra /, ściśle związanym z kierownictwem Powstania Styczniowego a zamieszkującym przez lata u swojego wuja Seweryna Trembińskiego w Józefowie.        Zmarł 14 maja 1863r. na wskutek ran otrzymanych w bitwie pod Kobylanką. Akt zgonu sporządził proboszcz parafii w Józefowie ksiądz Seweryn Trembiński. / ksiega zmarłych z lat1854 – 1868 s.79 /. Żona wraz z piątką dzieci w obawie przed zemstą władz przeniosła się do Lublina, gdzie ciężko pracowała na ich utrzymanie.

Ksiądz  Seweryn Trembiński święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1845 w Lublinie i został skierowany do pracy na stanowisko prefekta w gimnazjum w Szczebrzeszynie        Po zamknięciu gimnazjum za działalność antyrosyjską profesorów szkoły w 1852r., został wikariuszem parafii katedralnej w Lublinie a w 1855r. objął probostwo w Józefowie Ordynackim / biłgorajskim /. Siostra proboszcza Apolonia Trembińska w roku 1831 w Wożuczynie, wyszła za mąż za Antoniego Głowackiego, z którym miała troje dzieci: – Brygidę urodzoną w 1832r. i zmarłą w dzieciństwie, Leona urodzonego w 1834r. oraz Aleksandra urodzonego w 1847r.                                                                                     Ponieważ matka zmarła dosyć wcześnie / w 1850r./, zaś ojciec nie przejawiał zainteresowania dziećmi , Aleksander / późniejszy pisarz Bolesław Prus / oddany został pod opiekę siostry matki, zaś wychowaniem starszego Leona zajął się ksiądz Seweryn Trembiński.                                                                                                                            Leon Głowacki  ukończył gimnazjum w Szczebrzeszynie a następnie Uniwersytet w Kijowie. Był nauczycielem w Siedlcach i Kielcach Należał do tajnych organizacji i utrzymywał ścisłe związki z kierownictwem Powstania Styczniowego.                                 Z zachowanych notatek Bolesława Prusa wiemy, że często przyjeżdżał do Józefowa by odwiedzić  swojego wuja i przebywającego u niego brata Leona.

Ksiądz Seweryn Trembiński wiedział o konspiracyjnej działalności swojego wychowanka. Sam zresztą, w okresie powstania czynnie i duchowo wspierał powstańców. To na jego polecenie organista Nahajski wraz z bratem i innymi ludźmi zebrali  ciała poległych powstańców w bitwie pod Józefowem stoczonej w dniu 24.IV.1863r.i pochowali w zbiorowej mogile na miejscowym cmentarzu.                                                                        Po upadku powstania i nasileniu represji wobec unitów nie patrząc na zagrożenie udzielał im różnorakich posług, za co w 1886r. został ukarany, przez generał-gubernatora warszawskiego grzywną 100 rubli a następnie przeniesiony z Józefowa do Piotrowina. Tam wkrótce zmarł i tam został pochowany./ w 1895r./                                                         W roku 1883 za jego sprawą i staraniami rozpoczęta została budowa kamiennego , stojącego do dziś kościoła. Zakończenie budowy i jego poświęcenie przez księdza dziekana Słowakiewicza , nastąpiło w roku 1886 i zbiegło się niestety z jego wydaleniem z parafii.

Tragiczne były dzieje brata Bolesława Prusa – Leona.Po upadku Powstania Styczniowego, wysłany został przez jego kierownictwo na Litwę, gdzie najbardziej szalał terror i prześladowania Polaków, kierowany przez osławionego Murawiowa zwanego ‘’Wieszatielem’’. Leon nie mógł pogodzić się z powstańczą klęską i losem tak okrutnie prześladowanych rodaków i wkrótce zapadł na ciężką chorobę psychiczną. Powrócił do Józefowa , gdzie pozostawał pod opieką wuja Seweryna. Po jego śmierci Bolesław Prus umieścił go w Szpitalu św. Jana Bożego w Lublinie.

Czy burmistrz Józefowa Julian Trembiński spokrewniony był z proboszczem tejże parafii Sewerynem Trembińskim a za jego pośrednictwem z Bolesławem Prusem? – tego niestety nie mogę powiedzieć, gdyż sprawy nie badałem, chociaż zawsze mnie intrygowała.                                                                                                                            Sprawa ustalenia stopnia ich pokrewieństwa nie powinna przysporzyć zbyt wielu trudności, gdyż z akt osobowych Juliana Trembińskiego znajdujących się w Archiwum państwowym w Lublinie / APL /, Aktach Ordynacji zamojskiej / AOZ wiemy, że przeprowadzał on kosztowny wywód szlachectwa. Zawarte są tam tym samym wszelkie informacje o jego bliższych i dalszych krewnych / APL RGL nr 1979 /.

W którym miejscu został pochowany burmistrz Trembiński dokładnie nie wiadomo. Podejrzewam, że obok mogiły zbiorowej poległych w bitwie stoczonej pod Józefowem 24 kwietnia 1863r., obok poety Mieczysława Romanowskiego i komisarza woj. Lubelskiego Gustawa Wasilewskiego. Jest to pomnik identyczny w kształcie i formie jak pomnik stojący obok kościoła na placu przykościelnym na mogile Tomasza Ćwierzewicza z roku 1805. Tablica z niego niestety została usunięta.

Dla zainteresowanych dziejami Trembińskich podaję sygnatury akt w APL AOZ : Akta osobowe nr 1732 i 1979 / z lat 1860 – 1863 /, akta nominacji nr 5520, akta miasta Józefowa nr 5512.

Zamość 01.01.2007 r.                                                            Zygmunt Puźniak

    MNIE  WALCZYĆ – W WALCE, PATRZĄC  W  SŁOŃCE,  GINĄĆ !

/ Mieczysław Romanowski – 12.IV.1833 – 24.IV.1863r. poeta- powstaniec/

„Dnia 24 kwietnia wpół do szóstej wieczorem poległ syn mój kochany, Mieczysław, pod Józefowem” – słowa te zapisała w swych notatkach matka poety –Mieczysława Romanowskiego na wieść o jego śmierci w bitwie pod Józefowem stoczonej w dniu 24.IV. 1863r.  Zawarta jest w nich cała matczyna miłość i rozpacz, ale jednocześnie duma, że ukochany jej syn, pomny pełnego patriotyzmu wychowania, złożył na ofiarnym stosie Ojczyzny to co najcenniejsze – swe życie.

W 2008 roku mija kolejna 145 rocznica wybuchu powstania styczniowego a zarazem śmierci poety ( jednocześnie 175 rocznica jego urodzin ) – ikony polskiego romantyzmu, którego śmierć w powstańczej walce przeciw znienawidzonym wojskom rosyjskim, w bitwie pod Józefowem stała się symbolem umiłowania Ojczyzny dla całych pokoleń Polaków, dążących do wydobycia z niewoli zaborczej i odrodzenia Polski.

Mieczysław Romanowski urodził się 12 IV 1833 w kresowym Żukowie koło Kołomyi w krainie zwanej Pokuciem, niedaleko karpackiego pasma Czarnohory, zamieszkałego przez Hucułów – dumnych karpackich górali. Poległ 24 IV 1863r w wieku zaledwie 30 lat. Ojciec jego zarządzał majątkiem należącym do zamożnej, ale zarazem wielce patriotycznej rodziny Dzieduszyckich, których zasługi dla rozwoju i kultury ziem ukraińskich, wówczas zwanych ruskimi, jest niepodważalna. Romanowscy byli z nimi spokrewnieni.                                                                                                                      Dziecinne i młodzieńcze lata poety toczyły się w kręgu znajomych i krewnych rozsianych w pobliskich naddniestrzańskich miastach Pokucia i Podola: Obertynie, Buczaczu, Czortkowie, Stanisławowie, Kołomyi, Haliczu, Rogatyniu, Złotym Potoku i innych.               W trakcie spotkań i wycieczek odwiedzano także Zaleszczyki, Kamieniec Podolski i Chocim. Ziemie i miejscowości te były świadkami krwawych dziejów Rzeczypospolitej, o czym na każdym kroku przypominały ruiny zamków, twierdz oraz rozsiane na stepach kurhany i mogiły rycerzy poległych w walkach z Turkami, Tatarami i buntującymi się Kozakami.

Wychowany w pełnej patriotyzmu domowej atmosferze dalszą edukację pobierał w Kołomyi i Stanisławowie, skąd po skończeniu gimnazjum wysłany został w 1853r. do Lwowa, ówczesnego centrum życia kulturalnego i patriotycznego zniewolonej Polski.

Do grona przyjaciół poety z tego okresu należeli: Mieczysław Pawlikowski, Mieczysław Kamiński, Karol Maszkowski, August Bielowski, Antoni Kobrzyński, Ludwik Wolski, Bruno Bielawski, Marceli Maszkowski, Mikołaj Kałmucki, oraz oczywiście kuzyn a zarazem przyjaciel Mieczysław Dzieduszycki – pisarze, poeci i zarazem konspiratorzy.  Największy wpływ na jego poezję wywarł jednak Kornel Ujejski (również powstaniec).

Romanowski stał się także aktywnym uczestnikiem konspiracyjnych organizacji narodowo-wyzwoleńczych, dla których Lwów w połowie XIX wieku pełnił rolę centralną, a to z powodu w miarę tolerancyjnej postawy władz zaborczej Austrii.                                     Poezja Romanowskiego od pierwszych dni i od pierwszych utworów przemawiała do słuchacza i czytelnika frazami pełnymi patriotyzmu i umiłowania Ojczyzny, głęboką religijnością oraz smutkiem osobistym.                                                                                W swym pamiętniku z lutego 1857 roku napisał: „Polsko! Ojczyzno moja! Przyjmij synowskie poświęcenie moje. Każda myśl moja, każde uczucie, każda chęć niech będą zwrócone ku Twemu dobru; moje życie, każdą kroplę krwi mojej kładę na Twym ołtarzu. Niech zginę nieznany, byle myśli i uczucia moje stały się Tobie, Ojczyzno moja – ozdobą i pożytkiem…”

Liryki, stanowiące główny nurt jego poezji, nawołują do walki orężnej i motyw ten          przewija się do końca twórczości. Celem jego poezji staje się budzenie uczuć patriotycznych, szukanie w przeszłości narodu niezbędnych przykładów postaw heroicznych. Problematyka jego twórczości zawęża się głównie do tematyki patriotyczno-narodowej, a stosunek do przeszłości nabiera cech uproszczonego schematu : patriotyzm lub jego brak, zdolność do poświęceń lub brak tej zdolności. Poeta koncentruje się na opiewaniu czynów wielkich i chwalebnych, budzących dumę narodową i inspirujących bohaterskie postawy. Świadczą o tym kolejno ukazujące się jego utwory: „Łużyccy”, „Buława Rewery”, „Ksiądz gwardian Kobylański”, „Ku ojcom” i inne.                  Troska o Polskę przewija się niemal w każdym wierszu:

 Ach, kiedyż za ciebie w bój skoczym spragnieni

 O Polsko, ty matko miłości ?

 I kiedyż przy huku dział, trzasku płomieni

 Podniesiem okrzyki wolności ?

 Ach, kiedyż na ziemi już nikt nie zapłacze

 Prócz rosy pól naszych zielonych ?

Poezja jego uderza w patriotyczne struny całego młodego ówczesnego pokolenia wzywając go do walki :

  Dość już tych modłów  bezczynnych do Boga !

  Walk nam nie wolno dla krzyża pominąć !

  Jak ptak – od Boga szablę mam na wroga;

  Mnie walczyć – w walce, patrząc w słońce, ginąć !

W przededniu powstania, kiedy w łonie konspiracyjnego kierownictwa oraz społeczeństwie zaczęły pojawiać się podziały, grzmiał bezkompromisowo:

   Komu tu duszno? Kto tu, znużony

   Walką, w zwycięstwo niewieży ?

   Czy się wyrzekły duchów miljony

   Krwi swych słonecznych szermierzy ?

   Czy do poświęceń niema nikogo ?

   Czy natchnień pękła już struna?

   Precz małoduszni z twarzą złowrogą –

   Audaces iuvat fortuna !

 

Chwiejnym i nie przekonanym głosił:

Nie patrzcie czy wam przyjdzie plon zbierać

Naprzód ! – a z piersią do poświęceń zdolną ! -

I nauczcie się co dnia umierać –

Ale rozpaczać nigdy wam nie wolno !

Żywo reagował na rozgrywające się wydarzenia polityczne. Kiedy w Warszawie władze carskie użyły siły rozpraszając manifestację patriotyczną i polała się krew, poeta wzywał:

 W górę serca ! Świat się pali,

  Sądy Boże głosi dzwon,

  Próchno zbrodni w gruz się wali,

  W gruzy przemocy leci tron.

  Dość już kajdan, łez i kłamstwa dróg !

  W górę serca ! Polska wstaje,

  Krwią obmyta z krwawych plam.

  Z drogi cary ! Zbiry precz !

  Z polskim ludem Bóg i miecz.

  Bóg nad nami

  Z piorunami,

  Z drogi cary ! zbiry precz !

Na początku lutego 1863 roku ruszając do powstania pisze jeden z ostatnich wierszy „Na rozstanie”, adresowany głównie do swojej narzeczonej Modesty Krasnopolskiej :

              Aniołeczko, dziewczę moje

              Na rozstanie rączkę daj –

              Grają trąbki, czas na boje –

              Za rodzinny kraj !

              Podaj rączkę, na mem czole

              Święty znak mi krzyża zrób,

              Liczne ptactwo lecim w pole –

              Iluż wróci z burz ?

              Módl się za nas, liljo biała !

              Bogu poleć serca żal,

              Tyś powstańca pokochała –

              Pobłogosław stal !

              Za was róże! Za rodziny ! –

              W bój za naród z pól i chat ! –

              Ach ! czekali tej godziny

              Łzami długich lat !

Poeta czynnie do walki przystąpił na początku kwietnia 1863 roku wkraczając w okolicach Rudy Różanieckiej do Królestwa Polskiego wraz z oddziałem powstańczym dowodzonym przez Marcina Borelowskiego –Lelewela, jako jego adiutant i kapitan.

Już wkrótce 16 kwietnia 1863r. przeszedł chrzest bojowy walcząc przeciw Moskalom w krwawej bitwie pod Borowymi Młynami. Rozbity i rozproszony oddział, przez kilka dni przedzierał się przez powiększone wiosennymi roztopami, bagienne uroczyska Puszczy Solskiej, by w końcu zebrać się pod Józefowem. Ruchy powstańczego oddziału śledzone jednak były przez licznych carskich szpiegów pochodzenia chłopskiego i żydowskiego. Biwakujący pod Józefowem powstańcy zostali w dniu 24.IV,1863r.otoczeni przez wojska  rosyjskie, przysłane z zamojskiej twierdzy/ pod dowództwem płka Tołmaczewa / oraz garnizonu tomaszowskiego /pod dowództwem mjra Ogalina /.   W nierównej walce powstańczy oddział został ponownie dotkliwie rozbity. Podczas walk osłaniających wycofujący się oddział Lelewela, zginęło 27 powstańców ochotników, którymi dowodził poeta Mieczysław Romanowski. Obok poety zginął także komisarz województwa lubelskiego Gustaw Wasilewski. Romanowski kilka dni wcześnie obchodził 30 urodziny.

Polegli powstańcy spoczywają we wspólnej mogile na józefowskim cmentarzu. Nie ma jednak pewności czy leży wśród nich poeta. Sprawa miejsca jego pochówku jest do dnia dzisiejszego jedną z większych i zagadkowych niewiadomych, mimo usilnych starań i poszukiwań prowadzonych przez rodzinę oraz przyjaciół.

W miejscowej / józefowskiej / legendzie pojawia się wątek z powieści Żeromskiego „Rozdziobią nas kruki i wrony” o odnalezieniu w kilka dni po bitwie ciała poety, rozszarpanego przez ptactwo i zwierzynę leśną w rejonie bagna „Wykło”w lesie Dębowce . Pisze o tym między innymi Bogdan Ostromęcki w książce „Laury i piołuny”

Inna legenda, bardziej mroczna, mówi, że dwaj chłopi / tutaj padają różne nazwiska / znaleźli na łąkach nad rzeką Niepryszką rannego poetę, który prosząc ich o pomoc ofiarował im pokaźny trzosik z kosztownościami. Chłopi jednak widłami dobili rannego a zrabowanymi pieniędzmi podzielili się, co nie przyniosło im żadnych korzyści, gdyż umierający rzucił na nich klątwę, która ciąży aż do piątego pokolenia.                                    / To właśnie w tym miejscu nad Niepryszką w roku 1963 rodzina Romanowskiego postawiła dębowy krzyż, zaś władze gminy pamiątkowy obelisk nieopodal przy szosie Józefów – Osuchy./

Śmierć poety w walce o wolność Ojczyzny była niejako spełnieniem jego młodzieńczych marzeń i poetyckiego testamentu, który zawarł w liście do swojej siostry:                                                                                                                                      „ Przekonany jestem, że każda rodzina musi dać w pewnym przeciągu czasu kilka ofiar na ołtarz społeczny. Z rodziny Romanowskich, o ile wiem, dawno takiej ofiary nie było, może mnie wybrał los  na taką ofiarę, jeśli tak, niech się spełni jego wola. Ci szkodzą, co się cofają, ci co padają, kładą się jako podwaliny przyszłej budowy”.

Opisane wyżej okoliczności: – bohaterska śmierć na polu walki oraz nieznane miejsce mogiły powstańczej spowodowały, że Romanowski stał się ikoną polskiego romantyzmu, ale przede wszystkim ikoną całego młodego pokolenia dążącego do wyzwolenia Polski z niewoli. Postawą swoją bowiem wykazał, że w życiu ważne są jasne cele, żądza czynu i dążenie do ich spełnienia a nie bezcelowe rozpamiętywanie i beznadzieja.                    Jego droga życiowa, ale nade wszystko poezja i pieśni / Co tam marzyc o kochaniu / były do czasu odzyskania przez Polskę niepodległości drogowskazem dla tysięcy młodych Polaków.

Była to nagroda o jakiej marzy każdy poeta:

Gdy noc piekielna zapadła nad światem,

   Co oślepł od krzywd naszych krwawych znamion

   Tyś najpiękniejszym skończył poematem !

   Dałeś Ojczyźnie dwoje zdrowych ramion,

   A Bóg – męczeństwa dał Ci przy nich dzielność,

   A Polska – w sercach braci – NIEŚMIERTELNOŚĆ !

Zamość 15.03.2008r.                             Zygmunt Puźniak / Dla Tygodnika  Zamojskiego/

 

 

K O B Y L  A N K A     1 – 6 .V.1863 r.  –145 rocznica zapomnianej bitwy.

                 Któż z nas, mieszkańców Zamojszczyzny, nie słyszał takich nazw jak Osuchy, Borowiec, Uroczysko Maziarze ? Każdy bezbłędnie odpowie, że są to miejsca nad rzekami Tanew, Sopot, Studzienica, gdzie doszło do partyzanckiej hekatomby okresu II wojny.

Jednak tylko nielicznym wiadome jest, że niemal na tym samym obszarze, 80 lat wcześniej,  rozegrała się jedna z największych bitew Powstania Styczniowego – bitwa pod Kobylanką , której nazwa wzięła się od  kompleksu leśnego „Kobylanka” położonego nieopodal Borowca. / patrz mapka /.    Warto więc może przypomnieć tę zapomnianą historię:

W dniu 27 kwietnia 1863 roku,  a więc w okresie kiedy powstanie jeszcze miało charakter zaczepnego lub zaczepno – obronnego, w okolicach Woli Różanieckiej, przekroczył granicę na rzece Tanew 700 osobowy oddział powstańczy dowodzony przez gen. Antoniego Jeziorańskiego.                                                                                        Antoni Jeziorański, urodzony w Warszawie, wówczas 42 letni działacz niepodległościowy, nominację generalską otrzymał z rąk samego Langiewicza w dowód uznania jego działalności konspiracyjnej, waleczności w pierwszym okresie powstania oraz zasługi wcześniejsze a między innymi udział w rewolucji węgierskiej 1848 – 49 roku oraz walkach podczas wojny krymskiej w legionie Wysockiego.

Korpus Jeziorańskiego, uzbrojony w nowoczesną broń, posiadający także nieźle wyszkoloną kadrę oficerską, nie podjął od razu marszu w głąb kraju, chociaż otrzymał takie dyrektywy od lwowskiego kierownictwa powstania, gdyż musiał oczekiwać na mające wkrótce nadejść z Galicji zaopatrzenie w amunicję ( aktualna ilość pozwalała zaledwie na kilkugodzinną walkę). Inną okolicznością wpływającą na taka decyzję była konieczność przeszkolenia ochotników, zapoznania z dowódcami oraz wytłumaczenia elementarnych zasad prowadzenia walki.                                                                             Pamiętać bowiem należy, że formowanie oddziałów powstańczych w Galicji odbywało się potajemnie, pod czujnym okiem tajnych służb austriackich i mimo ich, w miarę tolerancyjnego podejścia, nie było to takie proste.                                                              Oficerowie schodzący się na punkty zborne nie znali podkomendnych a żołnierze swoich dowódców, ponadto byli słabo wyćwiczeni i nie obyci z komendą i bronią.                           Nieprzyjaciel był z reguły uprzedzony o dniu i miejscu przejścia granicy.                                      W tej sytuacji gen. Jeziorański, jako doświadczony żołnierz, podjął decyzję o zatrzymaniu się gdzieś w pobliżu granicy, w dogodnym do obrony terenie a czas poświęcony na oczekiwanie nadejścia amunicji wykorzystać do odpowiedniego przeszkolenia powstańczych ochotników.

30 kwietnia 1863 roku po marszu przez niezwykle bagnisty teren, pomiędzy rzekami Tanew i Studzienica , zalany dodatkowo wiosennymi roztopami, zatrzymał się na postój na wyżej położonym terenie lasu zwanego ”Kobylanką „  ciągnącego się od Borowca do pobliskich Tepił.                                                                                                                      Założony przez powstańców obóz , otoczony moczarami, dostępny stał się dla nieprzyjaciela tylko dwoma prowadzącymi doń drogami;  wzdłuż wzgórza zwanego Łysą Górą oraz duktem leśnym od strony Borowca

Rosjanie, którzy poprzez szpiegów od pierwszych godzin śledzili poczynania korpusu Jeziorańskiego, skierowali w ten rejon cztery kompanie archangielskiego pułku piechoty, szwadron ułanów i sotnię kozaków, wsparte dwoma armatami. Łączne siły rosyjskie wynosiły około 800 żołnierzy i dowodzone były przez kpt. Sternberga.                             Siły to były potężne zważywszy, że żołnierz rosyjski był doskonale wyćwiczony i zaprawiony w bojach, nie tylko z oddziałami powstańczymi, ale wcześniej uczestniczył w wojnie krymskiej i innych regularnych zmaganiach.                                                          Tym większa jest wobec tego chwała powstańczego oręża, kiedy to 1 maja 1863 roku, po kilkugodzinnej krwawej walce odparli zażarty atak wojsk rosyjskich, zadając im ciężkie straty w ludziach i sprzęcie./ zdobyto 1 działo oraz znaczne ilości karabinów/.

Rosjanie nie darowali porażki. Na pomoc odpartym wojskom Sternberga ruszyły dodatkowe siły; mjr Ogalina z Tarnogrodu w składzie 4 kompanii piechoty, które skoncentrowały się w miejscowości Zamch, oraz korpus mjr Czerniawskiego, który wyruszył z Janowa Lubelskiego w sile 3 kompanii piechoty, szwadronu ułanów i półsotni  kozaków. Dowództwo nad całością sił rosyjskich, których koncentracja nastąpiła w dniu 5.V.1863r. we wsi Osuchy, objął płk Miednikow. Łączne siły rosyjskie były potężne, liczące ponad 2000 żołnierzy wsparte 6 działami w tym dwoma moździerzami, niektórzy historycy siły rosyjskie obliczają nawet na 3000 żołnierzy. Część z nich Miednikow  skierował w rejon wsi Maziarze i Głuchy dla wyłapywania powstańców z rozbitego pod Józefowem oddziału Lelewela Borelowskiego.                                                                                           Wieść o zwycięstwie odniesionym przez powstańców Jeziorańskiego rozniosła się lotem błyskawicy po całej Galicji. Z zachwytem rozpisywała się galicyjska prasa i do powstania garnęli się coraz liczniejsi ochotnicy. Powstańcy, w większości po raz pierwszy uczestniczący w walce, przeszli chrzest bojowy, co zwarło ich szeregi i podniosło morale.

W dniu 5 maja otrzymali długo oczekiwane zaopatrzenie w amunicję oraz pewne posiłki osobowe. Przyprowadził je książę Sapieha, członek lwowskiego kierownictwa powstania. Pora była najwyższa, gdyż już następnego dnia 6.V.1863 roku Rosjanie zaatakowali ponownie powstańczy obóz.                                                                                                Na szczęście płk Miednikow nie okazał się  nazbyt dobrym strategiem i mimo miażdżącej przewagi liczebnej i technicznej oraz próby fortelu polegającego na obejścia polskich pozycji poprzez  przekroczenie kordonu granicznego, po krwawej całodziennej bitwie został zmuszony do odwrotu.                                                                                              Gazeta „Goniec” z 1863 roku triumfalnie donosiła: „Moskwa bezładnie zaczyna się cofać. Wyborowe jej wojsko, strzelcy finlandcy, w ucieczce sromotnej, bezładnej nie widzą bagien, które wpierw okrążali – wielu śmierć w nich znajduje”

Historyk  Eligiusz Kozłowski w opracowaniu „Od Węgrowa do Opatowa” ostatnie godziny bitwy opisuje następująco: „Trąby i bębny w szeregach rosyjskich dają znak do odwrotu. Wówczas Jeziorański za cofającym się nieprzyjacielem wysyła oddziałki kozaków Wyleżyńskiego i Lenieckiego”.                                                                                                       I chociaż w konsekwencji tarć w łonie kierownictwa powstańczego i nie doczekawszy się pomocy ze strony skierowanych w jego kierunku oddziałów Żalpłachty – Zapałowicza i Czerwińskiego, korpus gen. Jeziorańskiego, po krwawych starciach pod Naklikiem, Lipinami i Harasiukami został w dniu 14 maja 1863 roku pokonany pod Hutą Krzeszowską i zmuszony do cofnięcia się za kordon do Galicji – sława jego podwójnego zwycięstwa napawała dumą cały kraj.

Historycy zajmujący się okresem powstania styczniowego, bitwę pod Kobylanką zgodnie zaliczają do jednej z największych a na pewno największej stoczonej na Lubelszczyźnie.  Pomimo tak oczywistych faktów bitwa pod Kobylanką pozostaje jedną z najbardziej zapomnianych bitew w historii Polski – opinię taką wyrażają na swoim forum historycznym także internauci.                                                                                                               Także my mieszkańcy Zamojszczyzny oraz Lubelszczyzny niewiele o niej wiemy, a to za sprawą zapadłej wokół niej ciszy medialnej.                                                                         W zorganizowanym w 2007 roku przez Dziennik Lubelski plebiscycie na 15 największych wydarzeń jakie rozegrały się na Lubelszczyźnie znalazła się bitwa pod Panasówką, stoczona w dniu 3.IX.1863r. przez oddział Marcina Lelewela Borelowskiego, głębokim milczeniem pominięto natomiast bitwę pod Kobylanką.

Wobec tego czyżby się mylił Stefan Kieniewicz, który w swym monumentalnym dziele „Powstanie Styczniowe” bitwie pod Panasówka poświęca jedno zdanie, zaś działaniom Jeziorańskiego pod Kobylanką 3 strony ?                                                                               A może racji nie ma także inny historyk J. Grabiec, zachowując podobne proporcje w podobnym dziele „ Rok 1863” wydanym w 1913 roku, w 50 rocznicę wybuchu powstania ? Eligiusz Kozłowski – stawiając ją obok bitew pod Węgrowem, Opatowem, Miechowem, Nową Wsią , Chruślinem czy Żyrzynem ?

Rozwiązanie jest bardziej oczywiste; od ponad 60 lat na temat tejże bitwy trudno jest znaleźć  wzmiankę w podręcznikach historii czy publikacjach powszechnych i ogólnodostępnych. Także prasa regionalna w ciągu ostatnich 60 lat wolała pisać o bitwie pod Panasówką, bitwie oczywiście zwycięskiej dla strony polskiej i przynoszącej chlubę naszemu regionowi. Mnie zaś mieszkańcowi Józefowa tym bardziej, gdyż poległ w niej mieszkaniec tego miasteczka 28 letni Józef Czapka.

Przyczyny milczenia są bardzo prozaiczne. Pod Panasówką dowodził  Lelewel-Borelowski, rzemieślnik; blacharz i studniarz a więc sól tej ziemi, zaś pod Kobylanką ziemianin i szlachcic gen. Jeziorański, przy jego zaś boku generałowie Waligórski i Śmiechowski.                                                                                                                Przypominanie o bitwie pod Kobylanką przywoływałoby jednocześnie wspomnienia na temat toczących się tam walk żołnierzy AK, a tego przynajmniej w początkowych latach starano się nie czynić. Ponadto pod Panasówką poległ mjr Nyari, co nadawało jej międzynarodowego splendoru. Wiadomo: „Polak Węgier dwa bratanki ”.

Miejsce do organizowania uroczystości było i jest bardzo dogodne, gdyż już przed wojną Ordynacja, której siedziba znajdowała się w Zwierzyńcu, przy współudziale mieszkańców osady, wzniosła wspaniały kurhan powstańczy, położony przy szosie Zwierzyniec – Biłgoraj, zaś w lesie „Kobylanka” diabeł mówi dobranoc.

Powstał schemat; brak przyswojonej wiedzy – brak informacji.                                                                                                                                                 Chyba czas najwyższy aby go zmienić, zważywszy, że z gen. Antonim Jeziorańskim związana jest popularna w wojsku do dziś pieśń „Sygnał” albo inaczej „Pieśń z obozu Jeziorańskiego”, którą napisał w 1863 roku Wincenty Pol dla idących do walki pod wodzą generała powstańców:

„ S Y G N A Ł”

W krwawym polu srebrne ptaszę

Poszli w boje chłopcy nasze

Hu ha ! Krew gra !

Duch gra ! hu ha !

I niech matka zna

Jakich synów ma

Obok Orła znak Pogoni

Poszli nasi w bój bez broni

Hu  ha ! Krew gra !

Duch gra ! hu ha !

Matko Polsko, żyj !

Jezus Maria, bij !

Naszym braciom dopomagaj,

Nieprzyjaciół naszych smagaj

Hu  ha ! Krew gra !

Duch gra ! hu  ha !

Niechaj Polska zna

Jakich synów ma !

Warto by podczas dorocznych uroczystości organizowanych dla uczczenia poległych w bitwie nad Tanwią w czerwcu 1944 roku wspominano o poprzednikach przelewających krew za wolną Polskę, w tym samym rejonie ponad 80 lat wcześniej, w sposób równie krwawy i heroiczny.

Zamość 21.IV.2008 r.                                  Zygmunt Puźniak / dla Tygodnika Zamojskiego/

 

 

 

B I T W A   P O D   K R A S N O B R O D E M

/ Epizod powstańczy z 24 marca 1863 roku. /

„ Widzieli z dala świateł niebieskich promienie

          Do godów życia nigdy nie zasiędą

          A może nawet zapomniani będą. „

Epitafium tej treści widnieje na jednym ze wspanialszych pomników poświęconych powstańcom styczniowym na Lubelszczyźnie.

Pomnik wzniesiony przez społeczeństwo Krasnobrodu w 1930r.jest alegorią odradzającej się Polski i przedstawia orła rozrywającego kajdany. Postawiony został na cmentarzu parafialnym na mogile 42 powstańców poległych podczas bitwy stoczonej w okolicach Świętego Rocha pod Krasnobrodem przez oddział Marcina Borelowskiego – „Lelewela”/fot./ Pod epitafium wymienione zostały nazwiska 10 rozpoznanych powstańców; Ks.Frankowski, Ppor.Płachecki, adj. Ułaniecki, inst..Piech. Żmijewski, Kłaniecki, Mojżesz, Śmieciński, Ring, Sarnecki.

Do bitwy doszło w dniu 24 marca 1863r. kiedy to oddział „Lelewela”, ścigany przez wojska carskie za zniszczenie 22marca magazynów rządowych w Hrubieszowie, został otoczony  przez korpus mjra Ogalina, składający się z kilku kompanii piechoty, szwadronu ułanów i sotnię kozaków / razem ok. 500 żołnierzy /. Powstańcy w liczbie 250; w tym 100 kosynierów i 20 jeźdźców, byli bardzo słabo uzbrojeni / dysponowali tylko 80 sztukami broni palnej / , nie mieli większej szansy na zwycięstwo.                                     Pomimo tak wielkiej dysproporcji odważnie zaatakowali wojska rosyjskie i tracąc 42 poległych wyrwali się z okrążenia.

Na postój zatrzymali się w leśnej wiosce Górniki Stare, gdzie jak głosi miejscowa legenda, zakopali obok figury znajdującej się w końcu wsi skarbczyk powstańczy, którego potem nie mogli odnaleźć.  Nazajutrz ścigani udali się do Galicji aby uzupełnić swe siły.           Przy drodze prowadzącej do wioski Szopowe, pod starą jodłą, pochowany został zmarły od poniesionych ran bitewnych powstaniec, którego mogiła , wprawdzie zaniedbana,  istnieje do dnia dzisiejszego.

Bitwa pod Krasnobrodem jest epizodem powstańczym mniej znanym niż np. bitwa pod Józefowem, mimo iż zginęło w niej niemal dwukrotnie więcej powstańców, ponieważ pod Józefowem zginął poeta Mieczysław Romanowski.                                    Na temat bitwy brak jest pamiętników i doniesień prasowych z tamtego okresu czasu, chyba także dlatego, że był to dopiero początek kariery dowódczej Marcina Borelowskiego – Lelewela, wsławionego później licznymi wypadami z Galicji do Królestwa.

Przeglądając literaturę dotyczącą powstania 1863r. natknąłem się na ilustrację zamieszczoną w książce Zbigniewa Ćwieka –„ Przywódcy Powstania Styczniowego” W-wa 1963r. przedstawiającą obraz „Bitwa pod Krasnobrodem 8 stycznia 1864 r.”, który przechowywany jest w Muzeum Wojska Polskiego / fot./

Na temat tego powstańczego epizodu, niestety, trudno znaleźć jakąkolwiek wzmiankę w literaturze poświęconej temu okresowi.

Ciekawe czy władze Krasnobrodu dysponują kopią obrazu ?

Zamość 18.03.2009.

Zygmunt Puźniak / dla Tygodnika Zamojskiego/

One thought on “Kamienie pamięci. Powstanie Styczniowe na Zamojszczyźnie .Józefów . Mieczysław Romanowski

  1. Witam, Przeczytawszy artykuł, muszę stwierdzić, że występują w nim pewne nieścisłości dotyczące Bitwy pod Borowymi Młynami. Otóż, podaje Pan, że Bitwa pod Kobylanką, istotnie mylona z tą w lesie Maziarze, rozegrała się na tym samym terenie co późniejsza bitwa pod Osuchami 44 roku. Ściślej, jest to jednak na odwrót, w lesie Kobylanka (za Tanwią traktując od Józefowa) istnieje obelisk, który tę majową bitwę upamiętnia, więc nie ma problemu, aby to zweryfikować topograficznie. Bitwa pod Borowymi Młynami miała miejsce, jak podają Wiadomości z bitwy nr 10, na uroczysku Rudka (na powojennych mapach i obecnych miejsce o takiej nazwie nie istnieje) nie wiem, czy to było pomiędzy Studziennicą a Tanwią, ale istnieje również twierdzenie, że Lelewel od 8-16 kwietnia miał obóz na niewielkim wzgórzu przy Czarnej Rzeczce (czyli pomiędzy Sopotem a Studziennicą) i stamtąd właśnie podjął bitwę. Jest to logiczne, gdyż w tamtych czasach głównymi traktami przez tę część bagnistej puszczy były krzyżujące się: od Fryszarki przez Malce do Kozaków i Borowca oraz tzw Bykowa Droga od Majdanu Sopockiego do ówcześnie nazywanej wsi Osucha, dziś oczywiście Osuchy. Faktycznie należałoby takie miejsce odnaleźć i oznaczyć szczególnie, że zbliża się 150 rocznica Powstania. Będzie to na pewno trudne z powodu nałożenia się obu całkiem odległych od siebie wydarzeń i ze względów na ukształtowanie terenu (niedostępność), co nie znaczy, że warte wysiłków….druga kwestia, która mnie zastanawia to nazwa domniemanego miejsca śmierci Romanowskiego – Bagno Wykło/Zielonka koło Kaziowego Pagóra? Uwzględniając obecnie uznawane miejsce przy Neprzyszce (krzyż i obelisk) i Kaziowy Pagór to odległość pomiędzy nimi to po linii prostej jakieś 3 km (10 oddziałów leśnych), zastanawiające i tajemnicze ….

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s